Hejo :)
Dzisiaj będzie wierszyk napisany przeze mnie... na specjalną okazję :3 Publikacja tej "niespodziankowej niespodzianki" odbędzie się już wkrótce. Ja tu tylko robię zwiastun ;)
Dzisiaj tam byłam, pod domem jego.
Niestety nie zastałam tam niczego.
Myślałam że wyszedłeś tylko na
chwilę.
Teraz już wiem, że cięgle się mylę.
Pytałam innych oni też nie wiedzą.
Twierdzą, że przecież „Ciebie nie
śledzą”.
Szukałam w mieście i na obrzeżach.
W zniszczonych gmachach, w pustych
wieżach.
Wróciłam do domu z mglistą nadzieją.
Że to tylko moje wymysły się
chwieją.
Lecz wiem już na pewno, że już nie
wrócisz.
Wszyscy pytają „Czemu się
smucisz?”
Nie odpowiadam. Marzę przy kominka trzasku.
O tym, że przychodzisz w
słońca blasku.
O twoim uśmiechu, widoku bujnej grzywy.
Czuję, że tęsknota i smutek jest
prawdziwy.
Teraz leżę i myślę, czy nie
przesadzam.
Mam łzy w oczach, od świata się
odgradzam.
Muszę wszystko ogarnąć. Prześpię
się przez chwilę.
Sny będą o tobie, piękne jak motyle.
(dla ciekawskich - w 15 linijce jest "grzywa" ponieważ to jest wierszyk o poniaczu :3)
Wera
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz