czwartek, 29 maja 2014

welcome again

Witam
Taaak.. Wiem, że maj się kończy, a w styczniu obiecywałam poprawę. Ale nie miałam czasu pisać. Trudno, zdarza się.
Wiersz napisany spontanicznie, około pierwszej w nocy. Proszę o wyrozumiałość.

"Na szarej sukience ciemne plamy
Na rękach i twarzy liczne szramy
Śmiech wygaszony, oczy szklane
Dwie dusze w jednej, obydwie niechciane
Świat je odrzucił bo były inne
Niezwykle groźne, a jakże niewinne
Ludzie patrzyli, gadali różnie
Chcąc się nad nimi wywyższać  próżnie
Ich cel był jeden, idea zła
Sprawić, by one dosięgły dna
By doznały bólu, cierpienia strasznego
Ich czyny był dowodem okrucieństwa wszelkiego
Dziewczyna była jedna, życia były dwa
I nie wiadomo jak, lecz odbiły się od dna
I przysięgły zemstę krwawą i miażdżącą
By zniszczyć wywłokę demona chroniącą
I zrobiła to mimo głodu sumienia
Zniszczyła żmiję, skróciła cierpienia
A zwłoki potwora, który zniszczył jej świat
Znaleziono w mieszkaniu z krwawym napisem "kat"
Fragmenty mięsa i narządów ofiary
Upchnęła w przeróżne kąty i szpary
Krwią rysowała kwiaty i zwierzęta
"Teraz nasz wyczyn każdy zapamięta"
I stoi przed lustrem, wpatruje się w odbicie
Twarz umazała sobie obficie
Uśmiechając się, rzekła "Teraz na nas pora"
Wyszła, zostawiając rozprute ciało potwora
Las szeptał do niej, wiedział, co zrobiła
Teraz każda gałąź ku niej się chyliła
Na polanie stało drzewo, samotne i wysokie
Na boki rozpostarło swe konary szerokie
To na nim zawiesiła swoją pętle zbawienia
Wspięła się na nie, powiedziała "Do widzenia"
Słońce powitało bladą dziewczynę
Oświeciło swym blaskiem jej usta sine
W niej skryta była dusza, której nikt nie kochał
Nikt za nią nie tęsknił, nikt nie zaszlochał
Wisielczy koniec nastąpił bo dwa życia w jednym
 Zniszczyły kwiat istnienia, jego płatki zwiędły
A opętanej dziewczyny pochowanej w lesie
Śpiew ostatnim tchnieniem wicher w świat poniesie"

Puniauke

piątek, 10 stycznia 2014

Kołysanka

Witam
Dzisiaj zamieszczam pierwszy post w nowym roku. Wiem, trochę (bardzo) się spóźniłam, ale nie miałam czasu. Od razu po przerwie świątecznej mieliśmy kartkówkę z matmy, pytanie z matmy, sprawdzian z biologii i sprawdzian z historii, do tego co chwila musiałam chodzić na próby śpiewu. Proszę o wyrozumiałość.
Więc w tym roku chciałabym wszystkim życzyć wszystkiego dobrego, niech te następne miesiące będą lekkie, spokojne i bezstresowe. Żebyście byli szczęśliwi i nie musieli zawracać sobie głów problemami. 

A więc przejdźmy do wiersza.

W ciemnym pokoju, na skraju łóżka
Gdzie leży mała, wygnieciona poduszka
Siedziała dziewczyna o podkrążonych oczach
O dwóch sięgających pasa warkoczach
Jej skóra była blada, usta sine,
A na krześle siedział chłopak, wpatrując się w dziewczynę
Usiadł koło niej wahając się, powoli
Cały zesztywniały, czuł się jak w niewoli
Przerażony, wolno wyciągnął ku niej ręce
Chciał ją przytulić, poczuć jak bije jej serce
Lecz poczuł tylko lekką, zimną mgiełkę
Jakby przez obłok pary przełożył rękę
To nie były zwidy, ona jest prawdziwa
Siedzi tu obok niego, ale już nieżywa 
To działo się dawno, dlatego nie wierzył
Nie widział by ktokolwiek w tym wypadku przeżył
Wtedy szedł do niej, prosić by wybaczyła
Telefonów nie odbierała i nie dzwoniła
I wtedy zobaczył jej zakrwawione ciało
Na środku ulicy bezwładnie leżało
Wszyscy mówili, że była pijana
I dlatego została przejechana
Załamał się wtedy, nie wychodził z domu
O swojej depresji nie mówił nikomu
I zobaczył ją nagle, na łóżku siedziała
Kołysząc się na boki kołysankę śpiewała
I teraz z nią siedział, ona dalej nuci
"On cię już nigdy nie porzuci
Uspokój swe myśli, oczęta zmruż
Nad nami błyszczy księżyc, nasz stróż
Chodź do mnie maleństwo, chodź do mnie kochanie
To już nadchodzi pora na spanie"
Chłopak zrozumiał jej ciche przesłanie
Więc wcielił w życie dane przez nią zadanie
"Nie musisz się śpieszyć, nie trzeba biec
Lecz to już nadchodzi smutków twych kres"
Wyciągnął sznur, pętlę zawiązał
A drugi koniec na haku przywiązał
"Będziemy razem, ja i ty
Nie męczy nas już żaden sen zły"
Stanął na krześle, wypowiedział słowa
"Teraz zaczniemy wszystko od nowa"
Zarzucił pętlę na swoją szyje
"Teraz niech księżyc nas okryje
Teraz w końcu nadchodzi czas
Kiedy blask jego połączy nas"
Odepchnął krzesło, pomyślał "koniec tuż tuż"
Gdy nadszedł dzień, był martwy już
"Jesteś kochanie, oślepia twe lśnienie
Teraz już czas by zacząć śnienie"

~ Puniauke