piątek, 26 lipca 2013

Projekt "Książka" - faza druga :3

Hej
Długo nie pisałam, ponieważ nie miałam weny na wierszyki i czasu na siedzenie przed kompem. Ciągle gdzieś biegam, nie mam ani chwili wytchnienia. Lecz naszykowałam dzisiaj kolejny fragment książki. To jest początek pierwszego rozdziału. Mam nadzieję, że wam się spodoba :)

W roku 2467 naukowiec Drew Dankan w swoim tajnym laboratorium odkrył sposób zapanowania nad ludzką duszą. Dzięki jego maszynie dusza zostaje na zawsze na Ziemi, zostaje oznakowana jedną rozpoznawalną cechą charakteru i nigdy nie odchodzi, zmieniając tylko i wyłącznie swoje wcielenia. Informując rząd o swoim odkryciu został mianowany na prezydenta, a duszę odrzuconego zamknęli w Iners – celi dla wygnanych. Dusza Dankan'a została oznaczona czerwonym płomieniem, a jego nowe nazwisko brzmiało Drew Exitium Dankan – niszczyciel.
Wszyscy ludzie po śmierci rodzili się na nowo. Gdy osiągali wiek 4 lat wszystko z poprzedniego życia zaczynało im się stopniowo przypominać. Wszystko, tylko nie rodzina. W sumie im to odpowiadało, zyskali życie wieczne, lecz postęp zatrzymał się. Ludzie nie rozwijali się, nie odkrywali nowych rzeczy, system edukacyjny i polityczny nie poruszał się do przodu. Skutki były masakryczne. Ludzie obijali się i nie uczyli, bo i tak potem odrodzą się na nowo i wszystko można inaczej potoczyć. Pojawiło się coraz więcej złodziei, wandalów, morderców. Oczywiście nie wszystko było bezkarne, kogo złapali ten szedł do więzienia, ale to i tak nie miało znaczenia, bo dana osoba odradza się ciągle na nowo, więc kodeks karny przestał mieć znaczenie.
USA rozpoczęło masowy podbój innych krajów. Było to bardzo łatwe, dzięki maszynie Dankan'a mogli z łatwością odbierać dusze dowódcą państw i przejmować dowodzenie. Lecz powstała organizacja, która postanowiła sprzeciwić się Dankan'owi. Cała Azja i część Europy złączyły się w jeden wielki, potężny kraj. Nazwali go WRA – Wschodnia Republika Azji. Wtedy rozpoczęła się okropna wojna. Ameryka utworzyła z podbitych państw jedną kolonię o nazwie PKZ – Połączone Kraje Zachodnie. Wojna ciągnęła się nieustannie, ludzie ginęli, pociski i bomby pustoszyły miasta. Ludność z PKZ musiała walczyć w swojej obronie, dzieci sięgały po broń, nie było miejsca gdzie ludność mogłaby się schronić. W dodatku panowała tam tyrania, władze utworzyły surowe zasady zachowywania się podczas wojny i gdyby nastąpiło chociaż jedno drobne wykroczenie, szukali ludzi i torturowali w specjalnych zakładach. Rząd pragnął podporządkować sobie ludzi i po części mu się udało. Ludzie przestali walczyć o swoje prawa, bo wiedzieli jak to się skończy. Poddali się.
Jedyną ucieczką była Azja. Tam ludzie byli bezpieczni. Żyli sobie spokojnie w miastach chronionych przez specjalne władze, nie musieli obawiać się wojny, która toczyła się daleko od ich siedzib. Wiedli dalej spokojne i radosne życie. Nie obawiali się, że polityka PKZ przejdzie na ich stronę, ponieważ pewien naukowiec odkrył specjalny system obronny, chroniący dusze ludzi przed działaniem maszyny Dankan'a. Takim sposobem WRA stało się celem wielu ludzi z Kolonii.
Wojna trwała sto lat i żadna ze stron ani trochę nie przybliżyła się do zwycięstwa. W końcu zawarto transakcję pokojową – PKZ nie będzie próbowało przejąć kontroli nad WRA, a w zamian za to WRA otoczy swój kraj wielkim murem, by ludzie z PKZ nie mieli do niego łatwego dostępu. Tym sposobem zakończono wojnę. Lecz oba kraje do końca jeszcze się nie pogodziły.
Mur zaczęto budować 30 kwietnia 2588 roku. Otaczał on całą Republikę. W całym murze zostały wykonane cztery przejścia – pierwsze w Kairze (Egipt), drugie w Rzymie (Włochy), trzecie w Łęknicy (Polska) i czwarte, tylko dla statków, przy ujściu rzeki Jangcy w Chinach. Żeby przedostać się do WRA trzeba było mieć specjalną dokumentację oraz pozwolenie Rządu na przekroczenie granicy. Bardzo rzadko zdarzało się, że ktoś z PKZ przedostał się do Republiki. Ludzie uciekali, próbowali obejść zabezpieczenia, przeskoczyć mur lecz za każdym razem kończyło się to złapaniem lub śmiercią.
Tak życie toczyło się przez 300 lat. Aż w końcu Rząd PKZ popełnił największy błąd w swojej działalności.
Dnia 16 maja 2891 roku do portu na rzece Jangcy zacumował statek naukowy z logiem PKZ na burcie. Wśród pasażerów znajdowały się dwie ważne osoby – Jasper Novum Werden i Diana Initium Werden – naukowcy wysłani przez Rząd by wykraść tajne informacje na temat systemu obronnego. Lecz Werden to była bardzo problemowa rodzina. Nie było w niej osoby, która by czegoś nie nawywijała by tylko sprzeciwić się Rządowi. Jasper i Diana zamiast podać informacje o maszynie Kolonii, zostali w WRA i pracowali nad systemem niszczącym działanie Dankan'a. Chcieli powrócić dawny spokój, by dusza po śmierci nie zostawała na Ziemi, tylko szła tam gdzie jej miejsce – do Nieba. Przybyli do WRA pod przykrywką, ponieważ Republika była w lepszym stadium rozwoju niż Kolonia, w której naukowcy nie mieli warunków do pracy. Nie mogli się rozwijać, bo system zablokował rozwój kulturowy, a tutaj, gdzie powstawały nowe dusze i wymieniały się z nowymi, wszystko działało taj jak powinno. Nikt nie wiedział, jak posuwają się ich badania, do czasu, gdy w 2967 powrócili do PKZ. Nie przywieźli informacji, za to razem z nimi coś jeszcze przekroczyło granice, lecz na świecie pojawiło się dopiero kilka miesięcy później. Diana była w ciąży. 27 kwietnia 2967 roku na świat przyszła mała dziewczynka. Dali jej na imię Viera. Na ręce pojawił jej się znak. Przedstawiał on zapaloną fioletowym płomieniem pochodnię. Jej dusza dostała imię Ise.

Tu jest trochę więcej informacji o świecie w którym żyje nasza bohaterka. Musiałam napisać takie opisy by wszystko było zrozumiałe, bo potem to już będzie całkowicie pokręcone. Jednak liczę na to, że jest to zrozumiałe :)
Wercia

piątek, 12 lipca 2013

Czyżby nowe natchnienie?

Hej
Niedawno miałam bardzo dziwny i bardzo pokręcony sen. Opowiedziałam go mojej koleżance. Gdy skończyłam, ona spojrzała na mnie z wytrzeszczonymi oczami i powiedziała
"Napisz książkę!"
No to się wzięłam do roboty. Napisałam prolog. Chciałabym z wami się nim podzielić. Moja wyobraźnia jest dziwna i jej wytwory bywają różne. Chciałabym abyście ocenili ten prolog i wyrazili swoją opinię. 


St. Louis, Kolonia Wschodnia, PKZ, 23 Lipca 3043 rok

Dzień był wyjątkowo zimny jak na tą porę roku. To mogło oznaczać tylko jedno – wrota otworzą się i kolejna dusza zostanie wysłana do Cael'u. Rząd powoli przestaje mieć kontrolę nad wyznawcami Diruam. Lecz nie powinnam myśleć o tym teraz. Za chwilę miałam zobaczyć się z babcią.
Stałam przed wejściem do szpitala Wschodniego w Saint Louis. W jednej z jego sal leżała Francisca Adiu Seteer – moja babcia. Chciała, bym przyszła dzisiaj do niej. Podobno miała mi do przekazania coś ważnego.
Szłam powoli korytarzem pogrążona w rozmyślaniach. Moja babcia umrze. Lecz jakie będzie jej następne wcielenie? Od prawie sześciuset lat dusza mojej babci tkwi niezmiennie na tej planecie, zmieniając co chwila ciało na nowe. System działał nieprzerwanie od tamtej pory, aż 40 lat temu pojawiła się Ise. Co ona takiego właściwie zrobiła, że tak dużo osób uznało ją za Boginię i zaczęło czcić? To było jedno pytanie, na które nikt nie chciał udzielić mi odpowiedzi. Już nawet przestałam pytać, może to naprawdę nic ważnego.
Weszłam do sali 56. W szpitalnym łóżku leżała starsza pani o srebrnych włosach i ciepłym spojrzeniu. Gdy mnie ujrzała uśmiechnęła się promiennie.
 - Avia Adiu! Salme mi avia Adiu! - Podbiegłam do niej i pocałowałam ją w czoło.
 - Salve mi neptis Stella. - Babcia pocałowała mój znak na nadgarstku. To było powitanie w Połączonych Krajach Zachodnich. Mój znak przedstawiał granatową gwiazdę w jasnym okręgu. Imię mojej duszy to Stella – gwiazda. Znak mojej babci przedstawiał serce w wyciągniętej dłoni. Imię jej duszy brzmiało Adiu – oznaczało pomoc. Każde imię duszy miało jakieś znaczenie. To było naszym symbolem rozpoznawczym po zmianie ciała.
 - Stella kochanie, jak się masz? - Zapytała babcia.
 - U mnie wszystko dobrze, Avia Adiu. Jak się czujesz?
 - Dobrze Stello Maxin, bardzo dobrze. Lecz jest coś co chciałabym ci opowiedzieć. To będzie historia, którą już dawno powinnaś usłyszeć. Czuję, że niedługo opuszczę już to ciało. Więc chcę, żebyś wiedziała, co zdarzyło się 40 lat temu. Co zrobiła moja najdroższa przyjaciółka, by świat mógł dalej się rozwijać. By dusza mogła odpoczywać po śmierci i nie męczyć się w nowym ciele. Opowiem ci, co zrobiła Viera Ise Victorious.

Z wrażenia usiadłam na podłodze. Ja, Maxin Stella Seteer dowiaduję się, że moja babcia, osoba której nazwisko i geny są we mnie była przyjaciółką odnowicielki Eden. Teraz wszystko stało się jasne. Rodzina nie chciała mi o tym mówić, bo się wstydzili. Oni zawsze była blisko rządu i nienawidziła każdego, kto się mu sprzeciwił. A tu jedna z Seteerów uczestniczyła w największym buncie przeciwko rządowi i przyczyniła się do wielkiego przełomu w systemie KD. Wszystkie pytania bez odpowiedzi nareszcie je uzyskają.
 - Opowiadaj babciu. Chcę wiedzieć wszystko, co wtedy się działo. - Babcia uśmiechnęła się do mnie czule.
 - Ta opowieść jest długa i wyczerpująca. Jakbyś miała jakieś pytania to mów, dobrze? Zaczynam...

Och, jak ja kocham pisać zawiłe teksty ♥ W każdym razie, zabieram się za ten projekt na poważnie. Nie będę go olewać. Chce to skończyć. Mam już pomysł i plan, potrzebuję tylko sporo wolnego czasu. Coś tam się wymyśli ;)
Wercia

środa, 10 lipca 2013

Wakacje bez weny... :C

Witajcie
Dzisiaj, według mojego komputerowego kalendarza, jest 10 lipca. Czyli już dwunasty dzień wakacji! Yahooo... 
I w tym problem. To mój 9 dzień bez weny. Od 3 lipca (nie widzieć, to nie znaczy zapomnieć) nie mam absolutnie żadnego pomysłu o czym pisać wiersze. Za to miałam 5 dziwnych snów o których chyba już gdzieś tam wspominałam. Mogę je wam teraz opisać. 

1. Czy znacie bajkę "Anastasia"? Jeśli tak, to na pewno kojarzycie dwójkę głównych bohaterów - Anastasię i Dymitra. Otóż w moim śnie oni mają po 25 lat i mieszkają w parterowym domku. Anastasia obcięła włosy i pofarbowała na brązowo. Dymitr nic się nie zmienił. I oni adoptowali dziewczynkę  Ona ma około 8 lat i jest przerażająca. Długie czarne włosy do pasa kontrastują z jej śniadą cerą i wielkimi czarnymi oczami. Ubrana jest w czarno - szarą spódniczkę w kratkę, czarno - białą bluzkę z ozdobnymi, czarnymi guzikami, czarne rajstopy i czarne lakierki. Lecz oni nie zważając na jej upiorny wygląd starają się z nią zaprzyjaźnić. I nagle Anastasia mówi, że Dymitr musi włożyć "coś" do białej wieżyczki i wysokości około 2 metrów.  Tym "czymś okazała się kwadratowa filiżanka. (peace yo, moja wyobraźnia nie zna granic) Dymitr zaczyna mówić, że nie umie tego zrobić, a Anastasia żeby go zmusić do tego, zaczyna śpiewać i chodzić z ową filiżanką po całym pokoju. Dziewczynka cierpliwie siedzi i patrzy upiornym wzrokiem na wieżyczkę. W końcu Dymitr przełamał się i włożył filiżankę do wieżyczki. I wtedy w wieżyczce pojawiła się sterta śniegu, która unosiła się, jakby ktoś pod nią oddychał głęboko. Słychać potworny ryk i ostatnie co widzimy to szyderczy uśmiech dziewczynki. Wszystko zostaje rozerwane na strzępy.

To był pierwszy. Troszkę dziwny i pokręcony, ale zdziwicie się jak przeczytacie następne. Będzie się działo...

2. Świat ogarnęła ogólna histeria, ponieważ po niebie krąży chmura, z której wydostaje się wirus zmieniający ludzi w poddanych chmury kroczących za nią i niszczących wszystko na swojej drodze, albo w potworne zombie. Specjalna jednostka próbuję powstrzymać chmurę i wirusa. Wysyłają oddział składający się z 8 osób (w tym dwóch głównych bohaterek - kobiety i jej ośmioletniej córki) do tajnej bazy gdzie mieli wynaleźć szczepionkę na wirusa. Niestety nie powiodło się, i wszyscy (pomijając bohaterki) się zarazili. Zaczęli strzelać do kobiety i dziecka, lecz na szczęście uniknęły strzałów i wybiegły na ulicę. Kobieta biegnie w stronę przejścia dla pieszych, a za nią idzie przemieniona przez wirus jej koleżanka z pracy. Nagle zorientowała się, że dziecko stoi przy drzwiach tajnej bazy. Zombie zaatakowało dziecko. Jakiś mężczyzna strzelił potworowi w głowę, podniósł dziecko i pobiegł w stronę kobiety. Oddał małą i uciekł. Obie przebiegły przez pasy, po czym kobieta stwierdziła, że są bezpieczne (lol) i powiedziała dziewczynce by się ukryła. Dziecko skinęło głową. Ona sama pobiegła do głównej kwatery swojej organizacji. Wskoczyła na dach budynku i się obudziłam.

Przed zaśnięciem oglądałam Resident Evil więc nie patrzcie tak na mnie ;--; Kolejny sen jest bez sensu zupełnie, nawet nie sądzę by cokolwiek oznaczał .__.

3. Rodzice wpakowali mnie i moje dwie młodsze siostry do samochodu i powiedzieli że jedziemy na wakacje. Samochód ruszył. Nagle droga zaczęła się wić jak wąż. Ruszała się w górę i w dół, na lewo i prawo, kręciła się, podskakiwała, a my wytrwale po niej jechaliśmy. 

Mówiłam, że bez sensu ;-; Czwarty to normalnie romans nadający się na serial XD ten sen najbardziej mi się podoba, może dlatego że jestem singlem .__.

4. ... (nie opowiem wam bo to głupie, sorka ;*)

No więc czwartego nie chce mi się opowiadać, ale powiem wam że był w nim chłopak o imieniu Albert XD Jeśli jesteś wysoki, masz jasne blond włosy i jasno - niebieskie oczy oraz nazywasz się Albert i jesteś Niemcem, pisz!! XD no to jeszcze piąty sen. Przeżyjecie, to taki dziwny kryminał :3

5. Pojechałam z moimi siostrami do wielkiej willi z wielkim podwórkiem. Byłam detektywem rozwiązującym sprawę tajemniczych zaginięć i śmierci ludzi zamieszkujących tam. Pomagał mi pewien inspektor i kobieta mieszkająca tam, która kazała wszystkim mówić do siebie "mama". Robiło się ciemno. "Mama" była w kuchni, moje siostry w pokoju, a ja rozmawiałam z inspektorem. Dowiedziałam się, że brakuje jednej osoby z naszego oddziału. Spojrzałam w bok na samochód ustawiony na pagórku i miałam wizję, jak kobieta której brakuje zostaje zabita w samochodzie przez "mamę" a jej ciało ciągle tam leży. Poszłam do mamy do kuchni i stanęłam po drugiej stronie blatu. Zapytałam się jej dlaczego zabiła tych ludzi. Ona się uśmiechnęła, wzięła nóż i zaczęła się do mnie powoli zbliżać. Pobiegłam do pokoju i usiadłam na łóżku pomiędzy moimi siostrami. "Mama" weszła do pokoju. Powiedziała "To koniec. Pożegnajcie się z mamą" i zaczęła podchodzić. Wtedy wzięłam moje siostry na ręce i najszybciej jak mogłam pobiegłam w stronę wielkiego okna. Zbiłam szybę, wyskoczyłam przez okno i złapałam się liny po której zjechałyśmy wprost do samochodu inspektora. Powiedziałam mu, że to "mama" morduje ludzi i chciała zabić taż nas. 

No to już wszystko. Dziwne miałam sny, prawda? No ale cóż... Dla mnie to norma ;) Wierszyk możliwe, że będzie jutro bo nie mam jeszcze weny :c Pozdro, miłych wakacji ;*

Wercia

środa, 3 lipca 2013

Nie widzieć, to nie znaczy zapomnieć...

Hej
Dziś mam znowu grobowy wiersz. Przepraszam, mam taką wenę, a weny się nie wybiera. Miałam w tym tygodniu dziwne sny. Więc mam pomysł, że założę oddzielną stronę na moje wszystkie sny, bo kto wie? Może się kiedyś przydadzą. Zapraszam do czytania.

Byli blisko siebie
Razem czuli się jak w niebie
Lecz brutalnie ich rozdzielono
Miłość śmiercią naznaczono
Lecz jego serce zostało nakreślone
I śmierć zadziałała w drugą stronę
Zamiast dać Niebu, to zabrała
Jego dusza na Ziemi została
Ona pogrążona w smutku i cierpieniu
Poczuła czyjąś dłoń na ramieniu
Odwróciła się wystraszona
Po czym rzuciła się w jego ramiona
Płacząc pytała " Jak to zrobiłeś,
Jakim sposobem śmierć przechytrzyłeś?"
Powiedział ze smutkiem "Pożegnać się chciałem
I powiedzieć, że gdy pierwszy raz cię ujrzałem
Wiedziałem, że będziesz światłem mego życia
Moim jedynym powodem do bycia
Moją miłością do ostatniego wdechu
Jedynym powodem mego uśmiechu
I teraz, mimo że ujrzeć mnie nie zdołasz
Ponownie na mej twarzy uśmiech wywołasz
Pamiętaj, nic nas nie rozdzieli
Mimo, że bariera życia nas dzieli
Nie zobaczysz mnie, nie usłyszysz słowa
To jest nasza ostatnia, wspólna rozmowa
Pamiętaj jednak - ja cię nie opuszczę
Zła wszelkiego do ciebie nie dopuszczę
Teraz będę powietrzem dla ciebie
Lecz wiem, że później spotkamy się w Niebie."
Jej usta pocałunkiem oznakował
Ich czerwieni ostatni raz posmakował
Po czym ona widzieć go przestała
Patrzyła w przestrzeń, nie płakała
Ostatnie co powiedziała brzmiało
"Kochany... Nie wiedzieć, nie oznaczało
Zapomnieć o wszystkim, co się kochało."
Wercia