Hej
Dziś mam znowu grobowy wiersz. Przepraszam, mam taką wenę, a weny się nie wybiera. Miałam w tym tygodniu dziwne sny. Więc mam pomysł, że założę oddzielną stronę na moje wszystkie sny, bo kto wie? Może się kiedyś przydadzą. Zapraszam do czytania.
Byli blisko siebie
Razem czuli się jak w niebie
Lecz brutalnie ich rozdzielono
Miłość śmiercią naznaczono
Lecz jego serce zostało nakreślone
I śmierć zadziałała w drugą stronę
Zamiast dać Niebu, to zabrała
Jego dusza na Ziemi została
Ona pogrążona w smutku i cierpieniu
Poczuła czyjąś dłoń na ramieniu
Odwróciła się wystraszona
Po czym rzuciła się w jego ramiona
Płacząc pytała " Jak to zrobiłeś,
Jakim sposobem śmierć przechytrzyłeś?"
Powiedział ze smutkiem "Pożegnać się chciałem
I powiedzieć, że gdy pierwszy raz cię ujrzałem
Wiedziałem, że będziesz światłem mego życia
Moim jedynym powodem do bycia
Moją miłością do ostatniego wdechu
Jedynym powodem mego uśmiechu
I teraz, mimo że ujrzeć mnie nie zdołasz
Ponownie na mej twarzy uśmiech wywołasz
Pamiętaj, nic nas nie rozdzieli
Mimo, że bariera życia nas dzieli
Nie zobaczysz mnie, nie usłyszysz słowa
To jest nasza ostatnia, wspólna rozmowa
Pamiętaj jednak - ja cię nie opuszczę
Zła wszelkiego do ciebie nie dopuszczę
Teraz będę powietrzem dla ciebie
Lecz wiem, że później spotkamy się w Niebie."
Jej usta pocałunkiem oznakował
Ich czerwieni ostatni raz posmakował
Po czym ona widzieć go przestała
Patrzyła w przestrzeń, nie płakała
Ostatnie co powiedziała brzmiało
"Kochany... Nie wiedzieć, nie oznaczało
Zapomnieć o wszystkim, co się kochało."
Wercia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz