środa, 10 lipca 2013

Wakacje bez weny... :C

Witajcie
Dzisiaj, według mojego komputerowego kalendarza, jest 10 lipca. Czyli już dwunasty dzień wakacji! Yahooo... 
I w tym problem. To mój 9 dzień bez weny. Od 3 lipca (nie widzieć, to nie znaczy zapomnieć) nie mam absolutnie żadnego pomysłu o czym pisać wiersze. Za to miałam 5 dziwnych snów o których chyba już gdzieś tam wspominałam. Mogę je wam teraz opisać. 

1. Czy znacie bajkę "Anastasia"? Jeśli tak, to na pewno kojarzycie dwójkę głównych bohaterów - Anastasię i Dymitra. Otóż w moim śnie oni mają po 25 lat i mieszkają w parterowym domku. Anastasia obcięła włosy i pofarbowała na brązowo. Dymitr nic się nie zmienił. I oni adoptowali dziewczynkę  Ona ma około 8 lat i jest przerażająca. Długie czarne włosy do pasa kontrastują z jej śniadą cerą i wielkimi czarnymi oczami. Ubrana jest w czarno - szarą spódniczkę w kratkę, czarno - białą bluzkę z ozdobnymi, czarnymi guzikami, czarne rajstopy i czarne lakierki. Lecz oni nie zważając na jej upiorny wygląd starają się z nią zaprzyjaźnić. I nagle Anastasia mówi, że Dymitr musi włożyć "coś" do białej wieżyczki i wysokości około 2 metrów.  Tym "czymś okazała się kwadratowa filiżanka. (peace yo, moja wyobraźnia nie zna granic) Dymitr zaczyna mówić, że nie umie tego zrobić, a Anastasia żeby go zmusić do tego, zaczyna śpiewać i chodzić z ową filiżanką po całym pokoju. Dziewczynka cierpliwie siedzi i patrzy upiornym wzrokiem na wieżyczkę. W końcu Dymitr przełamał się i włożył filiżankę do wieżyczki. I wtedy w wieżyczce pojawiła się sterta śniegu, która unosiła się, jakby ktoś pod nią oddychał głęboko. Słychać potworny ryk i ostatnie co widzimy to szyderczy uśmiech dziewczynki. Wszystko zostaje rozerwane na strzępy.

To był pierwszy. Troszkę dziwny i pokręcony, ale zdziwicie się jak przeczytacie następne. Będzie się działo...

2. Świat ogarnęła ogólna histeria, ponieważ po niebie krąży chmura, z której wydostaje się wirus zmieniający ludzi w poddanych chmury kroczących za nią i niszczących wszystko na swojej drodze, albo w potworne zombie. Specjalna jednostka próbuję powstrzymać chmurę i wirusa. Wysyłają oddział składający się z 8 osób (w tym dwóch głównych bohaterek - kobiety i jej ośmioletniej córki) do tajnej bazy gdzie mieli wynaleźć szczepionkę na wirusa. Niestety nie powiodło się, i wszyscy (pomijając bohaterki) się zarazili. Zaczęli strzelać do kobiety i dziecka, lecz na szczęście uniknęły strzałów i wybiegły na ulicę. Kobieta biegnie w stronę przejścia dla pieszych, a za nią idzie przemieniona przez wirus jej koleżanka z pracy. Nagle zorientowała się, że dziecko stoi przy drzwiach tajnej bazy. Zombie zaatakowało dziecko. Jakiś mężczyzna strzelił potworowi w głowę, podniósł dziecko i pobiegł w stronę kobiety. Oddał małą i uciekł. Obie przebiegły przez pasy, po czym kobieta stwierdziła, że są bezpieczne (lol) i powiedziała dziewczynce by się ukryła. Dziecko skinęło głową. Ona sama pobiegła do głównej kwatery swojej organizacji. Wskoczyła na dach budynku i się obudziłam.

Przed zaśnięciem oglądałam Resident Evil więc nie patrzcie tak na mnie ;--; Kolejny sen jest bez sensu zupełnie, nawet nie sądzę by cokolwiek oznaczał .__.

3. Rodzice wpakowali mnie i moje dwie młodsze siostry do samochodu i powiedzieli że jedziemy na wakacje. Samochód ruszył. Nagle droga zaczęła się wić jak wąż. Ruszała się w górę i w dół, na lewo i prawo, kręciła się, podskakiwała, a my wytrwale po niej jechaliśmy. 

Mówiłam, że bez sensu ;-; Czwarty to normalnie romans nadający się na serial XD ten sen najbardziej mi się podoba, może dlatego że jestem singlem .__.

4. ... (nie opowiem wam bo to głupie, sorka ;*)

No więc czwartego nie chce mi się opowiadać, ale powiem wam że był w nim chłopak o imieniu Albert XD Jeśli jesteś wysoki, masz jasne blond włosy i jasno - niebieskie oczy oraz nazywasz się Albert i jesteś Niemcem, pisz!! XD no to jeszcze piąty sen. Przeżyjecie, to taki dziwny kryminał :3

5. Pojechałam z moimi siostrami do wielkiej willi z wielkim podwórkiem. Byłam detektywem rozwiązującym sprawę tajemniczych zaginięć i śmierci ludzi zamieszkujących tam. Pomagał mi pewien inspektor i kobieta mieszkająca tam, która kazała wszystkim mówić do siebie "mama". Robiło się ciemno. "Mama" była w kuchni, moje siostry w pokoju, a ja rozmawiałam z inspektorem. Dowiedziałam się, że brakuje jednej osoby z naszego oddziału. Spojrzałam w bok na samochód ustawiony na pagórku i miałam wizję, jak kobieta której brakuje zostaje zabita w samochodzie przez "mamę" a jej ciało ciągle tam leży. Poszłam do mamy do kuchni i stanęłam po drugiej stronie blatu. Zapytałam się jej dlaczego zabiła tych ludzi. Ona się uśmiechnęła, wzięła nóż i zaczęła się do mnie powoli zbliżać. Pobiegłam do pokoju i usiadłam na łóżku pomiędzy moimi siostrami. "Mama" weszła do pokoju. Powiedziała "To koniec. Pożegnajcie się z mamą" i zaczęła podchodzić. Wtedy wzięłam moje siostry na ręce i najszybciej jak mogłam pobiegłam w stronę wielkiego okna. Zbiłam szybę, wyskoczyłam przez okno i złapałam się liny po której zjechałyśmy wprost do samochodu inspektora. Powiedziałam mu, że to "mama" morduje ludzi i chciała zabić taż nas. 

No to już wszystko. Dziwne miałam sny, prawda? No ale cóż... Dla mnie to norma ;) Wierszyk możliwe, że będzie jutro bo nie mam jeszcze weny :c Pozdro, miłych wakacji ;*

Wercia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz