niedziela, 1 grudnia 2013

Andrzejki

Witam
Dziś z okazji Andrzejek (które były wczoraj) polecę wam dwie ciekawe książki które ostatnio przeczytałam.


1. "Romeo i Julia"
To było ostatnio moją lekturą szkolną. Książka opowiada o nieszczęśliwej miłości dwojga osób z rodzin które od lat żyją ze sobą w niezgodzie. Mimo przeciwieństw losu połączyło ich wielkie uczucie i przetrwało aż do nieszczęśliwej śmierci obojga. Warto przeczytać. Płakałam przez ostatnie 25 stron. (strasznie się przez takie książki wzruszam :c)

2. "Seria niefortunnych zdarzeń"
Książka opowiada o dziejach rodzeństwa: Słoneczka, Wioletki i Klausa po tragicznej śmierci ich rodziców w pożarze ich domu. Trójka bohaterów z pozostawionym ogromnym spadku po rodzicach jest zmuszona zamieszkać u okropnego Hrabiego Olafa, który za wszelką cenę próbuje wydrzeć im majątek. 

Oraz napiszę wam z tejże okazji wiersz. Wiem że strasznie długo nie pisałam (cały listopad) ale naprawdę nie miałam czasu.

W dniu świętego Andrzeja
U dziewczyn rodzi się nadzieja
Że wywróżą sobie cudnych kochanków
Oraz bogatych przyszłych wybranków
Więc się w cudaczne stroje przebierają
I różne dziwy odprawiają
Leją wosk i palą świece
Aż do kostek noszą kiece
Buty w rzędzie ustawiają
Jabłka z wody wyławiają
Szpilką serca przekuwają
I czas sobie umilają
Całą noc się bawią śmieją
Do kieliszków wino leją
Nie chcą sobie zabawy skracać
Ani nie pragną do domu wracać. 

~ Puniauke

niedziela, 27 października 2013

nie wiem jaki tu dać tytuł...


Dawno tu nie byłam. Nie wiem o czym pisać. Naprawdę, pomysłów mi brak. Więc zabrałam się za rysowanie. I nawet mi to nieźle idzie. Uczę się tez grać na keyboardzie i gitarze akustycznej. Chcę zacząć naukę gry na perkusji. Rozwijam się w każdym stopniu. Nawet na wokal chodzę. Ale tematu wiersza to za Chiny nie mogę znaleźć. Ale od czego ma się przyjaciół?

Więc pisze coś, co nie będzie miało określonego tematu. Napisze to co mi leży na sercu.

Siedząc przed oknem na krześle drewnianym
Lecąc w myślach ku przestrzeniom nieznanym
Myśląc o wszystkim, bólu, miłości
smutku, złości i wielkiej radości
Pragnąc by razem z bliskimi śpiewać
A to co mówią inni olewać
Być wolnym i żyć marzeniami
By radość i miłość nie były snami
by wszystkim w okół dobrze się żyło
I by wszystkim wesoło było
By szczęście ogarnęło świat nasz szeroki
By poziom tolerancji był niezwykle wysoki
Lecz na razie to tylko pragnienia
By uszczęśliwić wszystkie istnienia
Zostaje nam czekać aż ktoś system stworzy
Który nam w końcu plan ułoży
Jak sprawić by wszyscy byli szczęśliwi
A ci co kłamią byli uczciwi



z dedykacją dla Snickersa ~ Wercia

piątek, 13 września 2013

Powrót po bardzo trudnym czasie...

Hej
Chciałabym teraz wyjaśnić wam parę rzeczy. Prawie wszystko jest związane z moją długą przerwą w pisaniu. 
Po pierwsze:
Jestem w drugiej klasie gimnazjum. Zadają nam od cholery dużo i do kompa mogę się dorwać dopiero wieczorem. W ciągu dnia też nie mam za bardzo czasu na pisanie. Mimo, że to dopiero pierwsze dwa tygodnie to już mieliśmy 3 kartkówki i jeden sprawdzian. Więc.. no nie jest fajnie.

Po drugie:
Mam potwornie skomplikowaną sytuacje życiową. Bardzo bardzo. Mam wiele problemów i powoli nie wyrabiam. Nie mogłam pisać, nie byłam w stanie to robić. Nie miałam siły wymyślać rymów, mimo że zawsze to przychodzi mi tak łatwo. Poza tym szukam takiej jakby pracy. No wiecie, coś w stylu opiekunka do dziecka na jeden wieczór lub roznosicielka ulotek. Potrzebuję pieniędzy. To się też trochę wiąże z moimi problemami. PO prostu wszystko się posypało.

Po trzecie:
Przeżyłam bardzo kiepskie zakończenie wakacji. 31 sierpnia był pogrzeb mojej babci. Nie mogłam się zmusić do napisania, mimo że bardzo tego chciałam. Nie potrafiłam. Zawsze jak coś chciałam napisać to strasznie bolało i zaczynałam płakać. Moja wesołość powoli mnie opuszcza. Potrafię się śmiać, ale to nie to samo. Życie mnie skrzywdziło. 

Nie wiem o czym pisać wiersze. Po prostu nie wiem. Prosiłabym was, żebyście w komentarzach pisali swoje propozycje. Smutne, wesołe, zboczone, głupie, całkowicie bez sensu. Żadna nie zostanie przeze mnie zignorowana. 
Za cholerę nie wiem o czym pisać. Kolega mi podsunął pomysł, żeby napisać o bajkach. Podejmuję wyzwanie .-.

Codziennie o wieczornej porze
Kiedy żadne dziecko jeszcze spać nie może
znajoma melodia wszystkim znać dawała
Że bajka na dobranoc właśnie zacząć się miała
I naraz wszyscy śpieszyć się zaczęli
Wszystkie zajęcia na bok odgarnęli
Bo nikt przegapić nie chciał niczego
Czekali cały dzień by zobaczyć coś takiego
Wesołe postacie, zabawne przygody
Dzięki tym bajkom każdy czuje się młody
I z wytęsknieniem czekają dzień cały
By przez 15 minut znów poczuć się małym
To jest ta chwila wybawienia
To jest ta chwila, gdy wracają wspomnienia
I czują później zawód ogromny
Gdy ostatecznie dzwonek monotonny
Oznajmia nagle że koniec seansu
I znowu trzeba wyrwać się z transu
Wrócić do szarej monotonności
Pełnej zażaleń i pełnej złości
Lecz znów nadejdzie chwila wytchnienia
Te cudne 15 minut zbawienia.

Kolega mnie poprosił bym o nim napisała wierszyk ;-; będzie krótki i prawdopodobnie bez sensu XD

Sebastian to człowiek kultury
Nigdy nie bywa ponury
Inteligentnie innych hejtuje
I nikt tego nie pojmuje
Mimo że gimbsize się szerzy
On ciągle wyżej mierzy
Zachował resztki godności
Czego mu gimby mogą zazdrościć

Jejku, jak kreatywnie. Aż się wszyscy uśmieją. To takie głębokie. Hehe hehe.
To by było na tyle. W końcu się zebrałam, napisała, bądźcie dumnie. Niedługo znowu coś wstawię. Na razie trzymajcie kciuki by mi się wszystko poukładało. 

Wercia

środa, 21 sierpnia 2013

Rozstania i powroty :3

Hey
Długo mnie nie było, ponieważ byłam w Chorwacji. Przepraszam, że was nie powiadomiłam, jakoś nie miałam do tego głowy ;c
Ale dziś dostaniecie w zamian trzeci fragment książki :3 Chciałam go już dawno wstawić, ale w hotelu nie miałam internetu :c

Berlin, Kolonia Północna, PKZ, 27 kwietnia 2971 rok
Był to wyjątkowy dzień. Słońce grzało chodniki, niebo było bezchmurne, a władze miasta przełożyły ciszę nocną na godzinę 22:30 z powodu koncertu Gigants'ów. Jednak ten dzień był bardziej wyjątkowy dla rodziny Werden. Dzisiaj mała Viera Ise miała czwarte urodziny. Czyli, według teorii prezydenta Dankan'a to właśnie dzisiaj małej Vierze miało przypomnieć się wszystko z poprzedniego życia. Kim była, gdzie mieszkała, co robiła, gdzie pracowała, jak się uczyła i przede wszystkim, jak umarła. Przy tym wszystkim miał być psycholog dziecięcy, Ignacy Stain. Dla dziecka może być trudne takie nagłe przebudzenie, więc ktoś musiał nad nim sprawować wtedy opiekę i wszystko wyjaśnić.
Wszystko miało się wyjaśnić o godzinie 15:22. To o tej godzinie urodziła się Viera. W domu Werden'ów już było wiele osób – państwo Werden, psycholog, dwaj strażnicy, żona pana Stain'a i przedstawiciel Rządu – J. Hmierzing. Wszyscy byli pogrążeni rozmową, pomijając rodziców Viery. Oni patrzyli na siebie i trzymali się za ręce. Co chwila jedno przytulało drugie i mówili coś szeptem do siebie.
Po pół godziny na dół zeszła dziewczynka. Miała długie brązowo-rude włosy do pasa i ciemnozielone oczy. Jej cera była blada, a nos miała pokryty piegami. Ubrana była w jasnofioletową sukienkę, ciemnofioletowy sweterek, białe rajstopki i czarne lakierki. Jej znak na nadgarstku lewej dłoni świecił się. Mała Viera podeszła do rodziców i wtuliła się w nich.
 - Tatusiu, a co tutaj robią ci ludzie?
 - Oni przyszli na twoje urodziny słonko. Nie bój się. Wszystko będzie dobrze. To twoje święto.
 - Kocham was.
 - My ciebie też, skarbie. Teraz chodź z nami do kuchni. Zbliża się magiczna godzina.
Wszyscy poszli do kuchni. Na stole stał mały, filetowy torcik z napisem „Nam Ise”. Były w niego wbite cztery świeczki. Brakowało tylko 1 minuty do objawienia. Wszystko teraz jakby spowolniło się. Rodzice Viery złapali się za ręce i podeszli do dziewczynki. „Kocham cię” szepnęli jej do ucha i przytulili. Aż w końcu zegar pokazał 15:22. Dziewczynka zdmuchnęła świeczki. Ukrojono jej kawałek tortu i posadzono na krześle. Dziewczynka zajadała się, a tymczasem psycholog przygotował karty z pytaniami. Podszedł do niej i zapytał:
 - Viero, czy dobrze się czujesz?
 - Tak. Tort był dobry.
 - Ale czy nie zakręciło ci się w głowie, ani nie masz mdłości?
 - Niee... Nic mi nie jest.
 - W takim razie, odpowiesz na kilka pytań
Dziewczynka skinęła głową. Diana i Jasper spojrzeli na siebie.
 - Jak miałaś kiedyś na imię?
 - Mam na imię Viera.
 - Ale kiedyś, to znaczy wtedy kiedy twoja dusza była w innym ciele.
 - Ale pan śmieszny! Nie byłam w innym ciele. Jestem Viera, mam ctely latka. Tam stoi moja mama i tata. - Wskazała palcem na państwa Werden'ów, wstała i przytuliła się do nich.
  - Ale to znaczy że...
 - To działa. - Powiedział Jasper Werden. - Nasza praca... Wszystko działa. Udało się!
Pocałował swoją żonę w policzek, uklęknął i powiedział dziewczynce.
 - Viera, jesteś jedyna w swoim rodzaju. Jesteś małą dziewczynką z wielkim darem. Wystarczy, że będziesz patrzeć sercem. Trzymaj. - Zawiesił jej naszyjnik na szyi. - To jest medalion. Gdy przyjdzie na to czas, on pokaże ci drogę. Pamiętaj że jesteś wyjątkowa i za to cię kochamy. Twoi rodzice cię kochają. Nigdy o tym nie zapomnij.
Jasper wstał i przytulił swoją żonę. Wiedział co nastąpi. Diana zaczęła płakać. Poczuł jej łzy na swoim ramieniu. Mała Viera przytuliła się do nich. Strażnicy podbiegli, złapali oboje za ramiona, unieruchamiając ich. Małą zabrała na ręce pani Stain.
 - Mamo! Tato! - Mała zaczęła płakać. Pani Stain przytuliła ją i starała się ją uspokoić.
 - Kochamy cię skarbie!
To było ostatnie, co dziewczynka usłyszała od swojej mamy. Jej rodziców wpakowano do samochodu. Hmierzing wstał i przyjrzał się jej.
 - No, no, no... Już wiemy, co robili Werdenowie tyle czasu w WRA... Przyślę kogoś, by zbadał małą. Nikt nie może się dowiedzieć, co tu zaszło. Od dziś jesteście jej opiekunami. Musicie zadbać o ten cud techniki. Ona może jeszcze wiele namieszać. Będziemy was obserwować.
Poprawił krawat, zmierzył małą wzrokiem i wyszedł. Pan Stain podszedł do żony tulącej małe dziecko, które właśnie straciło rodziców. Uklęknął przy nich i powiedział małej:
 - Posłuchaj mnie słoneczko. Twoja mama i tata musieli wyjechać i to bardzo szybko. Powiedzieli nam, żebyśmy się tobą zajęli. My cię nigdy nie opuścimy. Musisz nam tylko pozwolić się z tobą zaprzyjaźnić. Chodź z nami. Spakujemy twoje rzeczy i pojedziemy do nowego domu, dobrze?
Dziewczynka spojrzała na Staina. Jej oczy były czerwone od płaczu, na policzkach były widoczne strużki łez, jednak w tym dziecku widać było odwagę. Viera skinęła głową.
W dali słychać było muzykę i krzyki radosnych ludzi. Wszyscy tego dnia świetnie się bawili. Wszyscy, oprócz pewnej małej dziewczynki, która w dniu swoich urodzin straciła wszystko – dom i rodziców. A to tylko dlatego, że nie pamięta nic, co wszyscy uważają za normalne. Nie pamięta, co działo się wtedy, gdy jej dusza żyła w innym ciele. Nie pamięta swojego drugiego wcielenia.

Mam takie jedno pytanie - czy jest tu osoba która potrafi opisać gabinet lekarza "od zakłóceń w przemianie ciała"? XD Bo jakoś się starałam, ale kiepsko mi to wyszło i nie wiem jak opisać ten gabinet ;c 
A, nie mam jeszcze pomysłu na wierszyk! Ktoś może mi pomóc i powiedzieć o czym pisać? Byłabym wdzięczna :3

Wercia


piątek, 26 lipca 2013

Projekt "Książka" - faza druga :3

Hej
Długo nie pisałam, ponieważ nie miałam weny na wierszyki i czasu na siedzenie przed kompem. Ciągle gdzieś biegam, nie mam ani chwili wytchnienia. Lecz naszykowałam dzisiaj kolejny fragment książki. To jest początek pierwszego rozdziału. Mam nadzieję, że wam się spodoba :)

W roku 2467 naukowiec Drew Dankan w swoim tajnym laboratorium odkrył sposób zapanowania nad ludzką duszą. Dzięki jego maszynie dusza zostaje na zawsze na Ziemi, zostaje oznakowana jedną rozpoznawalną cechą charakteru i nigdy nie odchodzi, zmieniając tylko i wyłącznie swoje wcielenia. Informując rząd o swoim odkryciu został mianowany na prezydenta, a duszę odrzuconego zamknęli w Iners – celi dla wygnanych. Dusza Dankan'a została oznaczona czerwonym płomieniem, a jego nowe nazwisko brzmiało Drew Exitium Dankan – niszczyciel.
Wszyscy ludzie po śmierci rodzili się na nowo. Gdy osiągali wiek 4 lat wszystko z poprzedniego życia zaczynało im się stopniowo przypominać. Wszystko, tylko nie rodzina. W sumie im to odpowiadało, zyskali życie wieczne, lecz postęp zatrzymał się. Ludzie nie rozwijali się, nie odkrywali nowych rzeczy, system edukacyjny i polityczny nie poruszał się do przodu. Skutki były masakryczne. Ludzie obijali się i nie uczyli, bo i tak potem odrodzą się na nowo i wszystko można inaczej potoczyć. Pojawiło się coraz więcej złodziei, wandalów, morderców. Oczywiście nie wszystko było bezkarne, kogo złapali ten szedł do więzienia, ale to i tak nie miało znaczenia, bo dana osoba odradza się ciągle na nowo, więc kodeks karny przestał mieć znaczenie.
USA rozpoczęło masowy podbój innych krajów. Było to bardzo łatwe, dzięki maszynie Dankan'a mogli z łatwością odbierać dusze dowódcą państw i przejmować dowodzenie. Lecz powstała organizacja, która postanowiła sprzeciwić się Dankan'owi. Cała Azja i część Europy złączyły się w jeden wielki, potężny kraj. Nazwali go WRA – Wschodnia Republika Azji. Wtedy rozpoczęła się okropna wojna. Ameryka utworzyła z podbitych państw jedną kolonię o nazwie PKZ – Połączone Kraje Zachodnie. Wojna ciągnęła się nieustannie, ludzie ginęli, pociski i bomby pustoszyły miasta. Ludność z PKZ musiała walczyć w swojej obronie, dzieci sięgały po broń, nie było miejsca gdzie ludność mogłaby się schronić. W dodatku panowała tam tyrania, władze utworzyły surowe zasady zachowywania się podczas wojny i gdyby nastąpiło chociaż jedno drobne wykroczenie, szukali ludzi i torturowali w specjalnych zakładach. Rząd pragnął podporządkować sobie ludzi i po części mu się udało. Ludzie przestali walczyć o swoje prawa, bo wiedzieli jak to się skończy. Poddali się.
Jedyną ucieczką była Azja. Tam ludzie byli bezpieczni. Żyli sobie spokojnie w miastach chronionych przez specjalne władze, nie musieli obawiać się wojny, która toczyła się daleko od ich siedzib. Wiedli dalej spokojne i radosne życie. Nie obawiali się, że polityka PKZ przejdzie na ich stronę, ponieważ pewien naukowiec odkrył specjalny system obronny, chroniący dusze ludzi przed działaniem maszyny Dankan'a. Takim sposobem WRA stało się celem wielu ludzi z Kolonii.
Wojna trwała sto lat i żadna ze stron ani trochę nie przybliżyła się do zwycięstwa. W końcu zawarto transakcję pokojową – PKZ nie będzie próbowało przejąć kontroli nad WRA, a w zamian za to WRA otoczy swój kraj wielkim murem, by ludzie z PKZ nie mieli do niego łatwego dostępu. Tym sposobem zakończono wojnę. Lecz oba kraje do końca jeszcze się nie pogodziły.
Mur zaczęto budować 30 kwietnia 2588 roku. Otaczał on całą Republikę. W całym murze zostały wykonane cztery przejścia – pierwsze w Kairze (Egipt), drugie w Rzymie (Włochy), trzecie w Łęknicy (Polska) i czwarte, tylko dla statków, przy ujściu rzeki Jangcy w Chinach. Żeby przedostać się do WRA trzeba było mieć specjalną dokumentację oraz pozwolenie Rządu na przekroczenie granicy. Bardzo rzadko zdarzało się, że ktoś z PKZ przedostał się do Republiki. Ludzie uciekali, próbowali obejść zabezpieczenia, przeskoczyć mur lecz za każdym razem kończyło się to złapaniem lub śmiercią.
Tak życie toczyło się przez 300 lat. Aż w końcu Rząd PKZ popełnił największy błąd w swojej działalności.
Dnia 16 maja 2891 roku do portu na rzece Jangcy zacumował statek naukowy z logiem PKZ na burcie. Wśród pasażerów znajdowały się dwie ważne osoby – Jasper Novum Werden i Diana Initium Werden – naukowcy wysłani przez Rząd by wykraść tajne informacje na temat systemu obronnego. Lecz Werden to była bardzo problemowa rodzina. Nie było w niej osoby, która by czegoś nie nawywijała by tylko sprzeciwić się Rządowi. Jasper i Diana zamiast podać informacje o maszynie Kolonii, zostali w WRA i pracowali nad systemem niszczącym działanie Dankan'a. Chcieli powrócić dawny spokój, by dusza po śmierci nie zostawała na Ziemi, tylko szła tam gdzie jej miejsce – do Nieba. Przybyli do WRA pod przykrywką, ponieważ Republika była w lepszym stadium rozwoju niż Kolonia, w której naukowcy nie mieli warunków do pracy. Nie mogli się rozwijać, bo system zablokował rozwój kulturowy, a tutaj, gdzie powstawały nowe dusze i wymieniały się z nowymi, wszystko działało taj jak powinno. Nikt nie wiedział, jak posuwają się ich badania, do czasu, gdy w 2967 powrócili do PKZ. Nie przywieźli informacji, za to razem z nimi coś jeszcze przekroczyło granice, lecz na świecie pojawiło się dopiero kilka miesięcy później. Diana była w ciąży. 27 kwietnia 2967 roku na świat przyszła mała dziewczynka. Dali jej na imię Viera. Na ręce pojawił jej się znak. Przedstawiał on zapaloną fioletowym płomieniem pochodnię. Jej dusza dostała imię Ise.

Tu jest trochę więcej informacji o świecie w którym żyje nasza bohaterka. Musiałam napisać takie opisy by wszystko było zrozumiałe, bo potem to już będzie całkowicie pokręcone. Jednak liczę na to, że jest to zrozumiałe :)
Wercia

piątek, 12 lipca 2013

Czyżby nowe natchnienie?

Hej
Niedawno miałam bardzo dziwny i bardzo pokręcony sen. Opowiedziałam go mojej koleżance. Gdy skończyłam, ona spojrzała na mnie z wytrzeszczonymi oczami i powiedziała
"Napisz książkę!"
No to się wzięłam do roboty. Napisałam prolog. Chciałabym z wami się nim podzielić. Moja wyobraźnia jest dziwna i jej wytwory bywają różne. Chciałabym abyście ocenili ten prolog i wyrazili swoją opinię. 


St. Louis, Kolonia Wschodnia, PKZ, 23 Lipca 3043 rok

Dzień był wyjątkowo zimny jak na tą porę roku. To mogło oznaczać tylko jedno – wrota otworzą się i kolejna dusza zostanie wysłana do Cael'u. Rząd powoli przestaje mieć kontrolę nad wyznawcami Diruam. Lecz nie powinnam myśleć o tym teraz. Za chwilę miałam zobaczyć się z babcią.
Stałam przed wejściem do szpitala Wschodniego w Saint Louis. W jednej z jego sal leżała Francisca Adiu Seteer – moja babcia. Chciała, bym przyszła dzisiaj do niej. Podobno miała mi do przekazania coś ważnego.
Szłam powoli korytarzem pogrążona w rozmyślaniach. Moja babcia umrze. Lecz jakie będzie jej następne wcielenie? Od prawie sześciuset lat dusza mojej babci tkwi niezmiennie na tej planecie, zmieniając co chwila ciało na nowe. System działał nieprzerwanie od tamtej pory, aż 40 lat temu pojawiła się Ise. Co ona takiego właściwie zrobiła, że tak dużo osób uznało ją za Boginię i zaczęło czcić? To było jedno pytanie, na które nikt nie chciał udzielić mi odpowiedzi. Już nawet przestałam pytać, może to naprawdę nic ważnego.
Weszłam do sali 56. W szpitalnym łóżku leżała starsza pani o srebrnych włosach i ciepłym spojrzeniu. Gdy mnie ujrzała uśmiechnęła się promiennie.
 - Avia Adiu! Salme mi avia Adiu! - Podbiegłam do niej i pocałowałam ją w czoło.
 - Salve mi neptis Stella. - Babcia pocałowała mój znak na nadgarstku. To było powitanie w Połączonych Krajach Zachodnich. Mój znak przedstawiał granatową gwiazdę w jasnym okręgu. Imię mojej duszy to Stella – gwiazda. Znak mojej babci przedstawiał serce w wyciągniętej dłoni. Imię jej duszy brzmiało Adiu – oznaczało pomoc. Każde imię duszy miało jakieś znaczenie. To było naszym symbolem rozpoznawczym po zmianie ciała.
 - Stella kochanie, jak się masz? - Zapytała babcia.
 - U mnie wszystko dobrze, Avia Adiu. Jak się czujesz?
 - Dobrze Stello Maxin, bardzo dobrze. Lecz jest coś co chciałabym ci opowiedzieć. To będzie historia, którą już dawno powinnaś usłyszeć. Czuję, że niedługo opuszczę już to ciało. Więc chcę, żebyś wiedziała, co zdarzyło się 40 lat temu. Co zrobiła moja najdroższa przyjaciółka, by świat mógł dalej się rozwijać. By dusza mogła odpoczywać po śmierci i nie męczyć się w nowym ciele. Opowiem ci, co zrobiła Viera Ise Victorious.

Z wrażenia usiadłam na podłodze. Ja, Maxin Stella Seteer dowiaduję się, że moja babcia, osoba której nazwisko i geny są we mnie była przyjaciółką odnowicielki Eden. Teraz wszystko stało się jasne. Rodzina nie chciała mi o tym mówić, bo się wstydzili. Oni zawsze była blisko rządu i nienawidziła każdego, kto się mu sprzeciwił. A tu jedna z Seteerów uczestniczyła w największym buncie przeciwko rządowi i przyczyniła się do wielkiego przełomu w systemie KD. Wszystkie pytania bez odpowiedzi nareszcie je uzyskają.
 - Opowiadaj babciu. Chcę wiedzieć wszystko, co wtedy się działo. - Babcia uśmiechnęła się do mnie czule.
 - Ta opowieść jest długa i wyczerpująca. Jakbyś miała jakieś pytania to mów, dobrze? Zaczynam...

Och, jak ja kocham pisać zawiłe teksty ♥ W każdym razie, zabieram się za ten projekt na poważnie. Nie będę go olewać. Chce to skończyć. Mam już pomysł i plan, potrzebuję tylko sporo wolnego czasu. Coś tam się wymyśli ;)
Wercia

środa, 10 lipca 2013

Wakacje bez weny... :C

Witajcie
Dzisiaj, według mojego komputerowego kalendarza, jest 10 lipca. Czyli już dwunasty dzień wakacji! Yahooo... 
I w tym problem. To mój 9 dzień bez weny. Od 3 lipca (nie widzieć, to nie znaczy zapomnieć) nie mam absolutnie żadnego pomysłu o czym pisać wiersze. Za to miałam 5 dziwnych snów o których chyba już gdzieś tam wspominałam. Mogę je wam teraz opisać. 

1. Czy znacie bajkę "Anastasia"? Jeśli tak, to na pewno kojarzycie dwójkę głównych bohaterów - Anastasię i Dymitra. Otóż w moim śnie oni mają po 25 lat i mieszkają w parterowym domku. Anastasia obcięła włosy i pofarbowała na brązowo. Dymitr nic się nie zmienił. I oni adoptowali dziewczynkę  Ona ma około 8 lat i jest przerażająca. Długie czarne włosy do pasa kontrastują z jej śniadą cerą i wielkimi czarnymi oczami. Ubrana jest w czarno - szarą spódniczkę w kratkę, czarno - białą bluzkę z ozdobnymi, czarnymi guzikami, czarne rajstopy i czarne lakierki. Lecz oni nie zważając na jej upiorny wygląd starają się z nią zaprzyjaźnić. I nagle Anastasia mówi, że Dymitr musi włożyć "coś" do białej wieżyczki i wysokości około 2 metrów.  Tym "czymś okazała się kwadratowa filiżanka. (peace yo, moja wyobraźnia nie zna granic) Dymitr zaczyna mówić, że nie umie tego zrobić, a Anastasia żeby go zmusić do tego, zaczyna śpiewać i chodzić z ową filiżanką po całym pokoju. Dziewczynka cierpliwie siedzi i patrzy upiornym wzrokiem na wieżyczkę. W końcu Dymitr przełamał się i włożył filiżankę do wieżyczki. I wtedy w wieżyczce pojawiła się sterta śniegu, która unosiła się, jakby ktoś pod nią oddychał głęboko. Słychać potworny ryk i ostatnie co widzimy to szyderczy uśmiech dziewczynki. Wszystko zostaje rozerwane na strzępy.

To był pierwszy. Troszkę dziwny i pokręcony, ale zdziwicie się jak przeczytacie następne. Będzie się działo...

2. Świat ogarnęła ogólna histeria, ponieważ po niebie krąży chmura, z której wydostaje się wirus zmieniający ludzi w poddanych chmury kroczących za nią i niszczących wszystko na swojej drodze, albo w potworne zombie. Specjalna jednostka próbuję powstrzymać chmurę i wirusa. Wysyłają oddział składający się z 8 osób (w tym dwóch głównych bohaterek - kobiety i jej ośmioletniej córki) do tajnej bazy gdzie mieli wynaleźć szczepionkę na wirusa. Niestety nie powiodło się, i wszyscy (pomijając bohaterki) się zarazili. Zaczęli strzelać do kobiety i dziecka, lecz na szczęście uniknęły strzałów i wybiegły na ulicę. Kobieta biegnie w stronę przejścia dla pieszych, a za nią idzie przemieniona przez wirus jej koleżanka z pracy. Nagle zorientowała się, że dziecko stoi przy drzwiach tajnej bazy. Zombie zaatakowało dziecko. Jakiś mężczyzna strzelił potworowi w głowę, podniósł dziecko i pobiegł w stronę kobiety. Oddał małą i uciekł. Obie przebiegły przez pasy, po czym kobieta stwierdziła, że są bezpieczne (lol) i powiedziała dziewczynce by się ukryła. Dziecko skinęło głową. Ona sama pobiegła do głównej kwatery swojej organizacji. Wskoczyła na dach budynku i się obudziłam.

Przed zaśnięciem oglądałam Resident Evil więc nie patrzcie tak na mnie ;--; Kolejny sen jest bez sensu zupełnie, nawet nie sądzę by cokolwiek oznaczał .__.

3. Rodzice wpakowali mnie i moje dwie młodsze siostry do samochodu i powiedzieli że jedziemy na wakacje. Samochód ruszył. Nagle droga zaczęła się wić jak wąż. Ruszała się w górę i w dół, na lewo i prawo, kręciła się, podskakiwała, a my wytrwale po niej jechaliśmy. 

Mówiłam, że bez sensu ;-; Czwarty to normalnie romans nadający się na serial XD ten sen najbardziej mi się podoba, może dlatego że jestem singlem .__.

4. ... (nie opowiem wam bo to głupie, sorka ;*)

No więc czwartego nie chce mi się opowiadać, ale powiem wam że był w nim chłopak o imieniu Albert XD Jeśli jesteś wysoki, masz jasne blond włosy i jasno - niebieskie oczy oraz nazywasz się Albert i jesteś Niemcem, pisz!! XD no to jeszcze piąty sen. Przeżyjecie, to taki dziwny kryminał :3

5. Pojechałam z moimi siostrami do wielkiej willi z wielkim podwórkiem. Byłam detektywem rozwiązującym sprawę tajemniczych zaginięć i śmierci ludzi zamieszkujących tam. Pomagał mi pewien inspektor i kobieta mieszkająca tam, która kazała wszystkim mówić do siebie "mama". Robiło się ciemno. "Mama" była w kuchni, moje siostry w pokoju, a ja rozmawiałam z inspektorem. Dowiedziałam się, że brakuje jednej osoby z naszego oddziału. Spojrzałam w bok na samochód ustawiony na pagórku i miałam wizję, jak kobieta której brakuje zostaje zabita w samochodzie przez "mamę" a jej ciało ciągle tam leży. Poszłam do mamy do kuchni i stanęłam po drugiej stronie blatu. Zapytałam się jej dlaczego zabiła tych ludzi. Ona się uśmiechnęła, wzięła nóż i zaczęła się do mnie powoli zbliżać. Pobiegłam do pokoju i usiadłam na łóżku pomiędzy moimi siostrami. "Mama" weszła do pokoju. Powiedziała "To koniec. Pożegnajcie się z mamą" i zaczęła podchodzić. Wtedy wzięłam moje siostry na ręce i najszybciej jak mogłam pobiegłam w stronę wielkiego okna. Zbiłam szybę, wyskoczyłam przez okno i złapałam się liny po której zjechałyśmy wprost do samochodu inspektora. Powiedziałam mu, że to "mama" morduje ludzi i chciała zabić taż nas. 

No to już wszystko. Dziwne miałam sny, prawda? No ale cóż... Dla mnie to norma ;) Wierszyk możliwe, że będzie jutro bo nie mam jeszcze weny :c Pozdro, miłych wakacji ;*

Wercia

środa, 3 lipca 2013

Nie widzieć, to nie znaczy zapomnieć...

Hej
Dziś mam znowu grobowy wiersz. Przepraszam, mam taką wenę, a weny się nie wybiera. Miałam w tym tygodniu dziwne sny. Więc mam pomysł, że założę oddzielną stronę na moje wszystkie sny, bo kto wie? Może się kiedyś przydadzą. Zapraszam do czytania.

Byli blisko siebie
Razem czuli się jak w niebie
Lecz brutalnie ich rozdzielono
Miłość śmiercią naznaczono
Lecz jego serce zostało nakreślone
I śmierć zadziałała w drugą stronę
Zamiast dać Niebu, to zabrała
Jego dusza na Ziemi została
Ona pogrążona w smutku i cierpieniu
Poczuła czyjąś dłoń na ramieniu
Odwróciła się wystraszona
Po czym rzuciła się w jego ramiona
Płacząc pytała " Jak to zrobiłeś,
Jakim sposobem śmierć przechytrzyłeś?"
Powiedział ze smutkiem "Pożegnać się chciałem
I powiedzieć, że gdy pierwszy raz cię ujrzałem
Wiedziałem, że będziesz światłem mego życia
Moim jedynym powodem do bycia
Moją miłością do ostatniego wdechu
Jedynym powodem mego uśmiechu
I teraz, mimo że ujrzeć mnie nie zdołasz
Ponownie na mej twarzy uśmiech wywołasz
Pamiętaj, nic nas nie rozdzieli
Mimo, że bariera życia nas dzieli
Nie zobaczysz mnie, nie usłyszysz słowa
To jest nasza ostatnia, wspólna rozmowa
Pamiętaj jednak - ja cię nie opuszczę
Zła wszelkiego do ciebie nie dopuszczę
Teraz będę powietrzem dla ciebie
Lecz wiem, że później spotkamy się w Niebie."
Jej usta pocałunkiem oznakował
Ich czerwieni ostatni raz posmakował
Po czym ona widzieć go przestała
Patrzyła w przestrzeń, nie płakała
Ostatnie co powiedziała brzmiało
"Kochany... Nie wiedzieć, nie oznaczało
Zapomnieć o wszystkim, co się kochało."
Wercia

czwartek, 27 czerwca 2013

Nie każda historia musi skończyć się szczęśliwie...

Hej 
Mam dziś trochę grobowy nastrój i też w ciągu dnia miałam niezłe rozkminy życiowe, toteż dzisiejszy wiersz będzie życiowy. Zapraszam do czytania.

Zagubiona w ciemnościach, nic nie warta
Przez przeszłość i ludzi na pół rozdarta
Myśląc o szarościach i wadach życia
Wpatrywała się w chłopca z ukrycia
W jego oczy, pełne blasku i radości
W uśmiech, bez cienia złośliwości
Zakochana płakała, w cierpieniu i złości
Próbując zapomnieć o wielkiej miłości.
Zwijała się z bólu, pytała "Dlaczego
To mi zawsze dzieje się coś okropnego?"
Lecz raz odważnie, wprost powiedziała
Jemu, że go wielce pokochała
On patrzył na nią, miał smutną minę
Rzekł "Wybacz, ja kocham, ale inną dziewczynę."
Ona wychodząc, z resztką godności
Pobiegła, płacząc w samotności
Chcąc ulżyć swoim cierpieniom i sobie
Napisała list i w ostatnim słowie
Nabazgrała "Przepraszam, ja nie chciałam
To nie moja wina, że go kochałam."
Kończąc pisanie w emocji szczycie
Poszła, by na zawsze odebrać sobie życie
Nikt jej nie powstrzymał, stróżki krwi leciały
Zdawało jej się, że to żyletki płakały
Aż nagle anioły śmierci ją objęły
Uniosły i w niebiosa pociągnęły
Wydała z siebie ostatnie tchnienie
I o strasznej miłości zostało tylko wspomnienie.

"Live is brutal" - Tak powiedziałaby moja koleżanka, czytając ten wierszyk. No bo nie wszystko musi kończyć się szczęśliwie...

Wercia

sobota, 22 czerwca 2013

Sabat Czarownic! Sabat Czarownic! SABAT CZAROWNIC!

Hej Hej Hej!
Właśnie sobie siedzę i oglądam sabat czarownic i jestem zachwycona XD *-*XD Wywiesiłam na drzwiach karteczkę "Chwilowo nieczynne: Sabat Czarownic". Ciekawe co na to powie rodzinka... :3
Ładnie śpiewają, jaram się *-* Oni wiedzą jak mnie uszczęśliwić :3 Wierszyk będzie taki dziwny, bez tematu. Dużo mówi o mojej psychice...

Zobaczył ją tak bardzo blisko
Przed piękną dziewczyną skłonił się nisko
Ona go w świat magi wciągnęła
Wtedy miłość do jego serca wtargnęła
Zaczarowany był jej blaskiem
Zawsze, wstając ze słońca brzaskiem
Przyglądał się jej oczarowany
Jej usta czerwone jak świeże rany
Skóra blada jak mgła wieczorna
Zawsze wesoła, zawsze pokorna
Włosy czarne jak niebo nocne
Jej ręce delikatne, zawsze pomocne
Razem szli przez świat niespokojny
Uciekali przed cierpieniem, unikali wojny
Lecz rozłąka nadeszła niespodziewana
Bo w domu powitała go martwa ukochana
I nie wiadomo co to zrobiło
Co taką piękną postać zniszczyło
I to uczucie jakże namiętne
Przez mgłę śmierci stało się mętne
Pogrążony w żałobie postanowił to skończyć
Znowu dwa serca w jedno połączyć
Rzeka zazwyczaj rześka i rwąca
Dzisiaj dla niego była kojąca
Pochłaniając kochanka samego
Przez naturę skrzywdzonego
Patrzyła jak dwie martwe dusze
Połączyły się na zawsze, kończąc katusze
I miłość wielka taka prawdziwa
Niby martwa, a jednak żywa.

niedziela, 16 czerwca 2013

Moje życie jest nudne i pozbawione smaku...

Hej
Dzisiaj na wasze życzenie będzie wierszyk o jakimś wydarzeniu z mojego życia (rly? Moje życie jest nudne jak kakao z mięsem, a cały weekend przeleżałam na balkonie rysując, słuchając muzyki i nic nie robiąc. I wy chcecie o tym wiersz?) 
No więc proszę bardzo. Za wszelkiego rodzaju urazy cielesne i psychiczne strona i autor nie odpowiada. 

(to będzie głupia historia opowiadająca o moim traumatycznym przeżyciu z dzieciństwa.)

W małym miasteczku nie daleko Wa-wy
Gdzie nikt nie wtrącał się w nie swoje sprawy
Szła sobie babcia z dzieckiem u boku
Do których na każdym kroku
Ludzie podchodzili witając się ze staruszką
A dziecko stało tuptając nóżką
Aż w końcu ludzie na nie spojrzeli
Pogłaskali po głowie i powiedzieli
Że "jak sobowtór taty wygląda
I że jak na nich tak spogląda
To chłopczyk wyglądam na dorosłego."
I wtedy dziecko udając głupiego
Odchodzi na bok i tupie nogą
Ludzie nadziwić się nie mogą
Pytają "O co biega?
Czemu się gniewa nasz mały kolega?"
A babcia ze stoickim spokojem rzecze
"A no widzisz człowiecze
Gniewa się bo chyba 15 raz już ona
Została z chłopcem pomylona."

(Tak wieeem obciach XD Ale jak byłam mała to ciągle mylili mnie z chłopcem :C To całkowicie zrujnowało mi dzieciństwo XD)

Wercia

wtorek, 11 czerwca 2013

anonimowość i prawa autorskie

Witajcie
Chciałabym w dzisiejszym poście wam trochę ponudzić. Wiem że to kochacie <3

Otóż pomyślałam co może wyniknąć z zamieszczenia na blogu mojego imienia i nazwiska. Niby nic ale istnieje ta obawa (szczególnie jeśli jest się taką nienormalną osobą jak ja). A więc będę na blogu używać mojego kochanego "pseudo" którym obdarzyła mnie przyjaciółka.  Jednak w postach dalej będę się podpisywać jako Weronika, więc spokojnie, dużych zmian nie będzie :)

Druga sprawa - chciałabym aby moje wiersze nie były kopiowane. Z tego co wiem to można z łatwością je sobie skopiować na kompa, a tego bym nie chciała. Chyba nikt by nie chciał aby jego wiersze były używane przez inne osoby do ich celów ;__; Więc mam ogromną prośbę - nie kopiujcie bo będę płakać .___.

Trzecia sprawa - mam wielkie natchnienie. Nie tylko do książki ale do opowiadania. Ale potrzebuję od was dwóch rad - czy chcecie bym zrobiła na to oddzielnego bloga? I czy macie może jakieś specjalne zamówienia co do tego? (np. żeby była tam jakaś wymyślona przez was postać, żeby był wątek miłosny, by postać była lesbijką, by postać była striptizerką w nocnym klubie na przedmieściach Warszawy, żeby wszystko działo się na kole podbiegunowym itp. [lol Weronika i jej głupie pomysły]) W każdym razie piszcie w komentarzach, na emaila który.... muszę podać w opisie (fail) i nie wiem gdzie chcecie w sumie :3 Dla was mogę sobie nawet gg założyć, tak was kocham <3 (Weronika powinna iść do psychoterapeuty bo ma coś nie tak z uczuciami i nagle wszystkich kocha).

Tak btw to zgadnijcie co założyło mi kolonię na podwórku :/

Żegnam was... A! I jeszcze dziś pojawi się na blogu ankieta... proszę odpowiadajcie bo ja potrzebuję natchnienia i to teraz :C

Peace, Wercia



niedziela, 26 maja 2013

ogłoszenia parafialne #2

Hej

Dzisiaj mam dla was ważne ogłoszenie. Otóż piszę książkę. Tak. Najprawdziwszą książkę. Miałam natchnienie i już mam prawie cztery strony XD Ale chcę się głównie skupić na tym przedsięwzięciu więc chwilowo zawieszam moją działalność na blogu. Poza tym brakuje mi dzisiaj trochę tematów do pisania. Musze nadrobić z nauką i mam wiele zajęć. Między innymi będę śpiewać na dniach Błonia z moimi przyjaciółkami i koleżankami z zajęć wokalnych.  Wiecie: próby, próby, stres, zapamiętywanie tekstu, próby. Będzie się działo. Poprawianie sprawdzianów, błaganie o lepsze oceny i jeszcze wiele innych nadprogramowych atrakcji ;__;

Napisze wam wierszyk pożegnalny. Liczę na to, że szybko się uporam z problemami. A rozdziały książki (jeśli oczywiście chcecie) mogę wstawiać potem w częściach na bloga. Wszystko zależy od was :3

(wierszyk będzie lekką zapowiedzią mojej książki)

Uciekła, nie rozglądając się na boki
W stronę klubu skierowała swoje kroki
Nagle pisk i wszystko zbielało
Wszystko zniknęło, nicością się stało
Biegła do wyjścia, za klamkę chwyciła
I na pogrzebie czyimś się zjawiła
On stał niedaleko, co chwila zerkając
Ona podeszła, wątpliwości mając
Wtuliła się w jego ciepłe ramiona
Nagle on zniknął, zapiszczała opona
Zaczęła się pogoń, walka o życie
Odkrywanie tajemnic, niektórych ukrycie
Nie można się poddać bitwa jest zacięta
Cała ta sprawa od świata jest odcięta
I nie można powiedzieć że wszystko zrobione
Gdyż całe jej życie jest niedokończone.

Streściłam wam to trochę. Mam nadzieję, że ten mały "spoiler" was trochę zachęcił do późniejszego czytania tej książki :3 

Wera

sobota, 11 maja 2013

Powrót z najlepszego obozu na świecie

"Uśmiechnij się, Jezus cię kocha" - takim zdaniem zostałam powitana w konfie na skype. No nie powiem, lekko mnie to zaskoczyło. Po paru sekundach ciszy zaczęłam ze śmiechu tarzać się po podłodze. 

Tym miłym akcentem chciałam was powitać po długiej rozłące. Bardzo bym chciała wrócić na ten euroweek ale niestety, nic nie trwa wiecznie. Na tym wyjeździe podszkoliłam swój angielski i zawarłam nowe znajomości. Innymi słowy - ze 180 znajomych na facebook'u jednego dnia zrobiło się 210. Taka była impreza :3

No i dziś dodatkowo szykowałam się do komunii siostry. Malowanie paznokci, sprzątanie, nauka, przymiarka sukienki, itp. dopiero niedawno dorwałam się do komputera. I nareszcie mogę odetchnąć. Ten stres mnie przytłacza. W przyszłym tygodniu są egzaminy. Poniedziałek - polski i historia, wtorek - matematyka, przyrodnicze, środa - angielski. Stres mnie kiedyś zniszczy. Mam strasznie dużo na głowie. Życie ucznia nie jest łatwe XD a jak się ma jeszcze dwie młodsze siostry to dopiero horror... ale lubię to wszystko co robię :)

Nie wiem o czym napisać wierszyk. Liczyłam na jakieś wsparcie z waszej strony. Wiem, to nie jest popularny blog, ale wiem że mam chociaż jednego takiego czytelnika który śledzi każdy ruch. Przynajmniej w to wierzę. A wiara jest najważniejsza. 

Chyba napiszę opis przeżyć... rymowany... opisujący moje przeżycia podczas czytania "Brakującego Elementu" (link w zakładce "książki które przeczytałam i z czystym sumieniem mogę polecić" ;3)

(nie będziecie mieli nic przeciwko jak zacznę się wyrażać o tym jak o człowieku? to mi ułatwi sprawę ;3)
Znalazłam cię przez przypadek, w internetu otchłani
Pierwsze co usłyszałam to "Jesteś do bani.
Jak można czymś takim życie swe zatruwać?"
Teraz nagle zaczęłam inaczej odczuwać
Wszystko wyglądać inaczej miało
Teraz w mojej głowie dziwnie zabrzmiało
Wciągnęło mnie w wir uczuć nieznany
Niestety, zostałeś mi okrutnie zakazany
Lecz nadal kusiłeś niczym owoc szatana
Przez ciebie całe dnie chodziłam rozmazana
Nocą gdy nikt nie słyszał wiodłam swoje życie
Tylko po to aby w końcu zobaczyć cię skrycie
Lecz to się skończyło, wstrząsnąłeś mną dogłębnie
Teraz cały ten świat bardzo mocno blednie
Otrząsnąć się nie mogę z tego co się stało
Lecz nie potrafię przestać, to wciąż jest za mało
Patrzę teraz w niebo jak wielki marzyciel
I się zastanawiam "Co przyniesie życie?"

Jak możecie się domyślić to opowiadanie wstrząsnęło mną bardzo. Polecam te opowiadanie. Jest nadzwyczaj wciągające i bardzo interesujące. Cieszę się, że je znalazłam. I trochę mi szkoda, że to już koniec. No ale cóż... Wszystko kiedyś się kończy. 

Wera

czwartek, 2 maja 2013

Euroweeek nadchodzi...

Witam
Chciałabym wam wszystkim powiedzieć parę rzeczy.
1. Nie było wierszyków bo nie mam weny i to się zdarza każdemu.
2. Chciałabym żebyście mi pisali o czym mogę pisać.
3. W sobotę jadę na euroweek i, jak sama nazwa wskazuje, trwa to tydzień i nie będzie przez ten cały czas wierszyków. Na fonie niestety nie da się ich wstawiać. 
4. Dzisiaj będzie wierszyk o homoseksualistach. Ja jestem tolerancyjna i nie mam nic przeciwko takim związkom. Dlatego przyjmę wszystkie hejty. Ostatnio mnie zainspirowało do napisania takiego wiersza lekcja z psychologiem na temat homoseksualistów. 

OSTRZEŻENIE: HOMOFOBOM ODRADZAM CZYTANIE DALSZEJ CZĘŚCI POSTU

We dwóch siedzieli, nikogo nie było
W swoim towarzystwie czuli się miło
Zbliżyli się do siebie, spojrzeli w oczy
Byli pewni, że nikt ich nie zaskoczy
Najpierw delikatnie w pasie się objęli
Po chwili całować się zaczęli
Poczuli się błogo, zatrzymał się czas
Powiedzieli sobie "Nikt nie rozdzieli nas"
Spędzili noc razem, nie chcieli się rozstawać
Ale gdy spostrzegli, że słońce zaczęło wstawać
Musieli się rozstać, szkoła się zbliżała
Nauczycielka pytać dziś miała.
Więc się rozeszli i sobie przysięgali
Że wrócą tu znowu i wezmą się cali

Zaczynam się sama siebie bać XD no ale z dwojga złego... dobrze że nie piszę o bardziej dziwnych rzeczach 

Peace, Wera

niedziela, 21 kwietnia 2013

ech.. Truskawka to przez ciebie .__.

Witam
Dzisiaj na prośbę mojej koleżanki* Truskawki będzie wierszyk o murzynkach .___. Nie wiem jak to wyjdzie, ale to będzie chyba nawet fajne... potraktujcie to jak eksperyment XD

Gdzieś głęboko w sercu Afryki
Gdzie szaleje wicher dziki
Ludzie żyją w słońca żarze
Żadna z chmur się nie ukaże
I się wiją wśród zadymki
Małe, nagie w pół murzynki
I się biją bambusami
Nie chcą wcale gadać z nami
Nie chcą uczyć się niczego
Nadają się do jednego
Porywa się ich w niewolę
Tak stoją w życia kole
I dlatego jak ktoś jest naszym 'sługą'
I pomaga nam już długo
Młodzież Polskiego narodu
Od wschodu do zachodu
Murzynem tego nazywa
I już zawsze go tak przezywa

Tak sobie na to patrzę i myślę "What the f..." No ale ryzyk-fizyk XD
Krótko, zwięźle i na temat. Koniec :3

Wera

*Pisząc 'koleżanki' mam na myśli... przyjaciółki, a piszę to bo inaczej w szkole dostane wpierdol ;-;

środa, 17 kwietnia 2013

epic fail

Hej
Wczoraj po dodaniu nowego postu przyjaciółka mi powiedziała, że powtarza się w wierszykach "brak taktu". szczerze wam powiem, że nie uwierzyłam jej i sprawdziłam. No i rzeczywiście... jest. No więc przepraszam, to nie było zamierzone, nie chciałam tego powtórnie pisać. Jak widać byłam tak zmęczona, że nie zauważyłam błędu. A więc sorka, nie chciałam tego jakoś podkreślać, po prostu mój mózg potajemnie wrzucił to do tekstu.

A co do tekstu. Dziś przywalę wal czymś smutnym. No bo chyba wszyscy mają dość tej miłości na jeden raz. Poza tym dzisiaj nie jestem za bardzo wesoła.


Za oknami słońce promienieje
Cały świat się ciągle śmieje
I choć pogoda jest ładna
Na jej humor nie zaradna
Nic jej pomóc nie zdoła
Ma zbyt wielkiego doła
Nie chciała zdradzać nikomu co się dzieje
Czuła że w jej wnętrzu wszystko gwałtownie się chwieje
W głowie szaleje uczuć tornado
Jakby w jej umyśle biegało wilków stado
I niszczy wszystko co stanie im na drodze
I inne stworzenia żyją w wielkiej trwodze
Boją się tych wilków, lecz odwrotu nie ma
W końcu się zorientują, że zagrożenie to ściema
A tym czasem ona znowu się dołuje
Jak jakaś obłąkana po korytarzach się snuje
Brakuje jej czegoś co ją rozweseli
Na razie jej serce nożem na części dzieli
Niby nic nie widać, nikt nie pomyślał
Nawet żaden przyjaciel o tym nie rozmyślał
A ona tym czasem zapada w trwogę
Myśli "wytrzymać już z tym nie mogę"

No więc to by było na tyle. Żegnajcie :3

Wera

wtorek, 16 kwietnia 2013

Znowu miłość heł heł heł....

Hue hue hue... znowu jesteście skazani na miłosne męczarnie :3
Wybaczcie ale mam taką fazę... to jest jak z robieniem budyniowej masy do ciasta. Kupujesz taką w proszku, by nie robić takiej prawdziwej przez 30 min tylko taką o w torebce przez 3 min. A ja piszę wiersze o miłości bo to jest temat w którym jest wszystko łatwo opisać :p
Możliwe że dzisiejszy wierszyk mi wyszedł gorzej bo jakoś nie miałam weny :C

Nikt na świecie nie powie
Co człowiek ma ogółem w głowie.
I chociaż wiadomo, co to czaszka i ucho
O źródle nagłych uczuć nadal jest głucho.
Więc dlatego nie wyjaśnię nikomu
Czemu zakochana w tobie jestem po kryjomu.
Gdy twój uśmiech mnie raz oczarował
Cały świat nagle całkiem zwariował.
Mimo, że jesteś całkiem niepoważny,
Zero w tobie taktu, nie jesteś rozważny.
To jednak wciąż twój widok mnie zachwyca
Mój umysł wciąż do mnie ciche myśli przemyca.
W tej głębi uczuć za chwilę utonę
A jeśli nie, to i tak ze wstydu spłonę.
Różnimy się od siebie całkowicie
Lecz ja cicho przyglądam ci się skrycie.
Daj mi poczekać, może to minie,
Na razie w mym sercu nadzieja na szczęście ginie.

(Wiersz pisany około pierwszej w nocy - wiem że mogłam coś spaprać, ale jestem tak niewyspana, że nie znajdę tu teraz błędów)

No więc... zostawiam to waszej ocenie :) Nie liczę na wysokie noty czy coś w tym rodzaju, tylko mam nadzieje że to nie brzmi tak, jakbym podczas pisania była nawalona :3

Wera

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

niezrozumiana, nie kochana....

Hejo :3
Dzisiaj będzie wierszyk w którym wczuwam się w rolę... zakochanej bez pamięci dziewczyny :> Nie żeby coś, ale to tylko takie natchnienie.... lubię pisać wiersze o miłości :3 szczególnie tej zakazanej... 
Jutro się też postaram coś napisać bo ostatnio miałam szlaban na kompa i niestety nie mogłam nic wstawiać :C ale nadrobimy zaległości, nie martwcie się :3
No to jedziemy! :d

Ta znajomość dziwnie się zaczyna
Z jednej strony na skype siedzi dziewczyna
Wraz z przyjaciółką śmieją się, gadają.
I nagle do rozmowy trzecią osobę dodają.
Dziewczyna zamilkła, trochę zdziwiona.
Siedziała i słuchała lekko speszona.
Chłopak był nierozgarnięty
Można by powiedzieć, że nadęty.
Śmiał się z niej, przezywali się wzajemnie.
Ona i przyjaciółka uspokajały go daremnie.
Lecz po dniach paru izolowania
Dziewczyna jest gotowa na nowe wyzwania.
Pełna sprzecznych myśli i lekkiego strachu
Czując się jak na wieżowca dachu.
Rozmawiała z koleżanką, wśród wielkiego chaosu.
Nagle zamarła na dźwięk jego głosu.
Poczuła się dziwnie, oniemiała
W końcu zrozumiała, że pokochała.
Ten cały sarkazm, i taktu brak
Nie myślała, że może to skończyć się tak.
Poczuła się dziwnie, i bez pamięci
Stwierdziła że to właśnie on ją kręci.
I jest uparty i wielce przemądrzały
Ale właśnie taki spodobał jej się cały.
I chociaż trochę brak mu urody.
W jej sercu sieje spustoszenie i to bez jej zgody.


No więc to by było na tyle, trzymajcie się, cieszcie się z ciepłych dni bo jeśli później usłyszę marudzenie typu "A zimą to było fajniej... był śnieg i w ogóle..." to pozabijam gołymi rękami :3 Byeeee


Wera

środa, 10 kwietnia 2013

Zwiastun niespodzianki :3


Hejo :)
Dzisiaj będzie wierszyk napisany przeze mnie... na specjalną okazję :3 Publikacja tej "niespodziankowej niespodzianki" odbędzie się już wkrótce. Ja tu tylko robię zwiastun ;) 



Dzisiaj tam byłam, pod domem jego.
Niestety nie zastałam tam niczego.
Myślałam że wyszedłeś tylko na chwilę.
Teraz już wiem, że cięgle się mylę.
Pytałam innych oni też nie wiedzą.
Twierdzą, że przecież „Ciebie nie śledzą”.
Szukałam w mieście i na obrzeżach.
W zniszczonych gmachach, w pustych wieżach.
Wróciłam do domu z mglistą nadzieją.
Że to tylko moje wymysły się chwieją.
Lecz wiem już na pewno, że już nie wrócisz.
Wszyscy pytają „Czemu się smucisz?”
Nie odpowiadam. Marzę przy kominka trzasku.
O tym, że  przychodzisz w słońca blasku.
O twoim uśmiechu, widoku bujnej grzywy.
Czuję, że tęsknota i smutek jest prawdziwy.
Teraz leżę i myślę, czy nie przesadzam.
Mam łzy w oczach, od świata się odgradzam.
Muszę wszystko ogarnąć. Prześpię się przez chwilę.
Sny będą o tobie, piękne jak motyle.

(dla ciekawskich - w 15 linijce jest "grzywa" ponieważ to jest wierszyk o poniaczu :3)

Wera

niedziela, 7 kwietnia 2013

no bo kto by nie lubił lewitującej ektoplazmy...

Czeeeść :d
Dzisiaj będzie temat, który mnie zawsze inspirował. Ogółem jestem osobą która lubi straszne rzeczy i lubi się bać. No cóż... taki typ :3
Dzisiaj będzie wierszyk o duchach  BUHAHAHAHAHAHA ϟ
Ja ogółem jak oglądam krwawe horrory to boję się i zamykam oczy, a następnego dnia uznaje że mi się podobał i chcę obejrzeć go jeszcze raz XD

Ciemną i ponurą nocą
Gdy gwiazdy na niebie blakną, nie migocą
Księżyc świeci jaśniej ale co nam z tego?
Za rogiem czai się coś niedobrego
No bo kto by pomyślał, że na ziemi teraz
dziwne przypadki zdarzały się nie raz
Wszyscy wciąż mówią "To bajka, daj spokój"
Lecz nigdy nie wiadomo, czy twój mały pokój
Nie jest całkiem pusty, ty nie jesteś sam
Duchy zmarłych ludzi czają się też tam
Nie masz wpływu na to, czy ktoś tutaj nie siedzi
Czy taki ktoś każdego twego ruchu nie śledzi
Nikt nie może wiedzieć, czy po śmierci dusza
Z tego świata może się wcale nie rusza
Tylko zostaje i opieką otacza
Każdego, kogo smutek i przygnębienie przytłacza
Więc zawsze pamiętaj, zawsze możesz powiedzieć
Co cię dręczy, daj się im dowiedzieć
Co cię trapi, kto wie? Może...
Nawet taki duszek niewinny ci pomoże...


Wyszedł trochę taki obszerny, ale lepsze to niż nic. Teraz wiecie co mi w duszy gra ^^

Wera


niedziela, 31 marca 2013

Wielka śnieżyca, a nie Wielkanoc...

Joł hoł hoł czyli wesołych świąt moi kochani :3 
Dzisiaj napiszę wiersz o naszych świętach Bożego... wait to nie to, Świętach Wielkanocnych.

Dziś od rana śnieżek pada.
Lecz już nikt o tym nie gada.
Bo się jajkiem dzielić trzeba.
I wyjadać resztki chleba.
Stroić wszyscy chcą się z rana.
Na stół jest kiełbasa dana.
Goście się powoli schodzą.
Gospodarze nadal głodzą.
W końcu zupa - pierwsze danie.
Każdy z gości coś dostanie.
Rodzina w komplecie się tu zebrała.
Bo do nas Wielkanoc na łyżwach zawitała.
 
A więc mimo to, że napadało śniegu do pasa to i tak życzę wam wesołej, radosnej i pełnej miłości Wielkanocy <3 niech wam śnieg zasypie podjazdy po pachy >:3

Wera

wtorek, 26 marca 2013

rozjaśnianie szarej codzienności

Witam.
Dzięki współpracy z koleżanką wiem co dzisiaj napisać. 
Macie może jakieś nudne lekcje? Nuda w pracy? Brak chęci do robienia czegokolwiek?

Wyobraźcie sobie, że stoicie na łące. Pięknej kolorowej. Wokół latają motyle, ptaki śpiewają, a inne zwierzątka pasają się na pobliskim wzgórzu. 
Przed wami rozpościera się piękny widok na jezioro pełne kolorowych ryb. W szuwarach kryją się żaby i kaczki.
Nieopodal znajduje się mały domek. Wchodzicie do niego. W środku są trzy skrzynki. Zielona, czerwona i niebieska. W zielonej jest igła, w czerwonej sznur, a w niebieskiej maleńki kluczyk.
Bierzesz wszystko. Rozglądasz się po domku. W kącie dostrzegasz klapę w podłodze. Wchodzisz do niej. 
Znajdujesz się w małym pomieszczeniu. Są w nim jedne drzwi. Niebieskie. Otwierasz je kluczem, który od razu po tym się łamie. Wchodzisz do wielkiego pomieszczenia z basenem. nurkujesz w wodzie. Jest dosyć ciepła. Na dnie jest tunel, lecz nie możesz wejść do środka, ponieważ wypływa stamtąd okropny prąd i cię odpycha.W ostatniej chwili przywiązujesz sznurek do wystawionego z tunelu kołka. Wciągasz się na linie do środka.
Znajdujecie się w magicznym lesie, w którym fruwają wróżki. Jedna podfruwa do ciebie i mówi, że rozdarła się jej sukienka, a nie ma igły. Z chęcią zaszywasz jej sukienkę. Ona jest ci wdzięczna i mówi, że spełni jedno twoje życzenie. Jakie życzenie to by było? 

Historyjka historyjkami, ale chyba czas na wierszyk :)

Bardzo nudno jest dnia tego.
Zróbmy w końcu coś fajnego.
Chodźmy do miasta, chodźmy do lasu.
Naróbmy wreszcie trochę hałasu. 
Zróbmy imprezkę, zaprośmy wieś.
Nudę i smutek zostawmy gdzieś.
Czas na zabawę, czas na hulanie
Porzućmy na chwilę problemów szukanie.
Puśćmy muzykę, niech nas rozgrzeje
Taniec, każdy z nas niech się śmieje!
Kto by nie lubił spotkań towarzyskich
To jest okazja by poznać lepiej wszystkich.
Lecz w szkole nie jest sytuacja radosna.
Już ciekawsza jest nasza tegoroczna Wiosna.
Zacznijmy już teraz, przygoda czeka
Lecz na razie macha do nas z daleka.

To już wszystko na dziś. Papaa ;3
Wera

poniedziałek, 25 marca 2013

pogadanka o muzyce na blogu o literaturze. Sensowne.

Hej. Nie wiem o czym pisać, więc uczepiam się pierwszych lepszych tematów.
dzisiaj porozmawiamy o muzyce.
Ja nie słucham jednego rodzaju muzyki. Nie ograniczam się. Nie lubię jedynie rapu polskiego i disco polo. Żeby nazwać rzecz po imieniu - disco polo i polski rap to gówno. Gówno w którym tarza się większość społeczeństwa. No ale trudno, takie czasy. "Słuchajta co chceta."
Moim faworytem jest zespół Queen. Uwielbiam ich. Jak słucham ich kawałków to aż się mi łezka w oku kręci. Lubię też Metallica, Linkin Park, Maroon 5. Z piosenkarzy to na pierwsze miejsce leci Michael Jackson. A ulubiona piosenkarka to Carly Rae Jepsen.
Muzyka zajmuje sporą część mojego życia. Słucham jej bardzo często, bez niej bym chyba umarła.Kocham ją tak samo jak pisanie. Życie bez niej jest jak życie bez oddychania.
Chociaż bez tego przedmiotu w szkole da się żyć. Oczywiście, nie mam nic przeciwko śpiewaniu. Kocham śpiewać. Ale serio? "Gdyyyyyyybyyyyym jaaaaaa byyyyyłaaaaaa słoooooneeeeczkieeeeeeem naaaaa nieeeeebieeeee..."
Tego nie da się zaśpiewać. Ani zagrać. Ani pisać z tego kartkówki.

Mogę napisać jakiś wiersz o muzyce. O albo wiem! Napiszę jakiś tekst do melodii jakiejś piosenki <3

Uwaga uwaga robię konkurs! Ten kto poda mi najlepszy temat do piosenki ten wygrywa <3 Nagrodzę go pysznymi żelkami :3 Nie no a tak na serio to będzie mógł sobie wybrać nagrodę byleby nie była droga bo mam krucho z kasą :C

Wera

sobota, 23 marca 2013

Ogłoszenia parafialne


Heeeej. Nie wiem jeszcze o czym napisać wiersz, więc pogadam na razie o byle czym. 
Dzisiaj byłam na maratonie Zumby. Robiłam zdjęcia i nakręcałam filmy. Ale znudziło mi się i poszłam sobie wcześniej do domu. Teraz chowam się na górze. Wolicie nie wiedzieć dlaczego.
Wczoraj nie napisałam postu (czy tam posta, jakkolwiek się to pisze) bo najpierw śpiewałam a potem oglądałam rodzinkę.pl i kabarety :) 
I jest taka sprawa. Chciałaby żebyście pisali komentarze i mówili czy wam się podoba to co piszę, czy nie. Nawet nie wiecie jakie to jest motywujące do dalszego działania. Moglibyście też mi podsuwać tematy wierszy, bo ja nie jestem wszechwiedząca i nie zawsze mam pomysł na wiersz. Pomocy plisss :C
Dobra robimy tak. Napiszcie mi w komentarzach pod tym postem i piszcie o czym chcecie dzisiaj wierszyk. Jeśli nie napiszecie, to nie będzie wierszyka. Trudno.
Wera


czwartek, 21 marca 2013

Ha ha ha harlem shake

Witam. Wiem że dawno nie pisałam, ale nie miałam czasu. Wczoraj byłam do 23:00 w teatrze na "Balladynie" a dwa dni temu byłam bardzo zmęczona po zajęciach więc sorry.
A dziś... nakręcaliśmy w szkole harlem shake XD i wyszło nawet nieźle. Na początku to stałam z przodu w takiej kamizelce bo z mojej klasy nikt inny nie chciał :3 Macie link:
http://www.youtube.com/watch?v=dEVi7C5AxMY

A teraz w końcu wierszyk. Wiem że tęskniliście. Dzienki :3

Bardzo już nam się sprzykrzyła
Zima co śniegiem przykryła
Wszystkie pola, łąki drzewa
Białym puchem nas zalewa
Lecz już wreszcie koniec lodu
Mamy dość już tego chłodu
By się rozgrzać razem z wami
"Harlem Shake'a" nagrywamy
Bo dziś jest początek wiosny
Dla wszystkich bardzo radosny
Ptaszki śpiewają, motyle fruwają
Wszystkim w koło rozgłaszają
Że już koniec tej udręki
Czas na koniec naszej męki
Przybyła do nas ciepła pani
Zaraz się tu zajmie nami
Tylko jeden problem, zwada
Że wciąż śnieg na ziemię spada.
Z dedykacją dla mojego kolegi który  gadał ze mną na fb gdy to pisałam :3

A to jest wiersz mojego kolegi o harlem shake :D
Nauczyciel podskakuje
Jakieś dziwy tutaj czuje
Z prawej, z lewej oraz z przodu
Wszyscy skaczą bez powodu
Wiosna mózgi im nagrzała
Harlem sheyka im puszczała
Oni głupio podskakują
Harlem sheyka ze mną czują.
To już koniec. Pamiętajcie komentować. Niech harlem shake będzie z wami! :D
Wera

poniedziałek, 18 marca 2013

dziś nietypowo bo o batonie

Jest godzina 22:19. Wczoraj około tej godziny koleżanka powiedziała mi coś takiego "wpadłam
na iście szatański plan żeby ubrudzić batonem trochę papieru i położyć koło kibla"
Powiedziałam jej że chyba tym batonem się za mocno uderzyła w głowę.  I zaczęłyśmy śpiewać. I tak mnie naszło by dziś napisać wierszyk o batonie. Niby to takie nic, ot zwykły baton, ale zobaczymy, może coś z tego wyjdzie xd 

Gdy na dworze ciągle pada
Nauczyciel nudno gada
Wszędzie smutno i szaro
Wyjście na dwór jest marą
W sklepiku szkolnym się zjawia
Od szarości cię wybawia
Słodycz dla podniebienia
Ucieczka od cierpienia
Baton czekoladowy
I od razu umysł gotowy
Do dalszej pracy i myślenia
Już nie wyglądasz na lenia
Bo pyszny batonik kruchy
Postawi do piony łakomczuchy
Więc płać zanim sklepikarka skona
I zjedz swojego batona.

Jeju, jakie to wyszło poetyckie XD A więc tym miłym akcentem żegnam się z wami, pamiętajcie zostawić +1 jeśli wam się podobało, piszcie też emaile i komentarze, to bardzo motywuje do dalszej pracy ;) 

Pamiętajcie - baton czekoladowy, nudny problem z głowy

Wera

piątek, 15 marca 2013

fantastyczne postacie

Hej... wiem że obiecałam wczoraj wam wierszyk i nie napisałam go. Sorry :C Nie bijcie mnie...
Ale dziś się wywiąże z obietnicy. Tematem będą postacie... jakby to powiedzieć... no... te fantastyczne.
Wiecie typu fauna z "Opowieści z Narnii", wampirów ze "Zmierzchu" i syrenki z "Małej syrenki"...
Te postacie zawsze mnie fascynowały. Uwielbiam te tajemnicze istoty. Miałam nawet taki epizod w życiu, że szukałam śladów takich stworzeń na polu niedaleko mojego osiedla XD Ale było minęło. Lecz nadal je uwielbiam. 
No dobra to właściwie mogę już napisać wierszyk. Znowu będzie tak jak wtedy w opisie sytuacji, mam jakąś fazę na opisy. Sorka.

Widziałem go, był tam, na tamtym zboczu
Nawet nie wiem kiedy straciłem go z oczu.
Zniknął tak nagle, jak jakiś cień.
Jeju, co to był za dziwny dzień.
Stał tam przez chwilę, lecz pamiętam go z wyglądu.
Był dziwny, ubranie miał jak nie z tego lądu.
Bez bluzki, spodnie czarne jak smoła.
W ręce miał coś w kształcie koła.
To nie jest najdziwniejsze - jego skóra była
Niebieska jak woda, zimna jak lodu bryła.
Czułem jego wzrok, był dziki, szalony
Miałem wrażenie, że oblazły mnie skorpiony.
Zza jego pleców wystawało coś małego.
- Co to było? - Hah, ogon mój kolego.
Ogon miał długi, cienki jak sznurek.
On stał tak i patrzył na mnie na tle górek
Z niedowierzaniem mrugnąłem razy kilka
On nagle stał się chudy jak szpilka.
I zniknął z mego pola widzenia.
Teraz zostały tylko wspomnienia.

To już koniec wierszyka, mam nadzieję, że wam się podobał, jeśli tak to nie zapomnijcie dać +1 i go skomentować. Piszcie emaile do mnie z własnymi pracami, kto wie może zabłysną na blogu ;)

Wera

czwartek, 14 marca 2013

Nowa lektura "Dziady"

Hej
Czy ktoś z was czytał już kiedykolwiek "Dziady"? Otóż to jest moja nowa lektura szkolna. Dopiero co zaczęłam, jestem na 20 stronie, ale jedyne co do mnie dotarło to " Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie?" 
Czy cała książka będzie o tytułowych dziadach i egzorcyzmach? Jeśli tak to ja dziękuję, nie skorzystam.
Ogółem lektury szkolne są spoko póki nie ma w nich śmierci i wątku religijnego. Nie lubię czytać książek w których ktoś umiera a później mam pisać o tym prace na Polskim. No i Religia... rly? Bez obrazy dla katolików ale czytać o Religi to jak oglądać film o śpiących niedźwiedziach polarnych. Ni to ciekawe, ni zabawne, tylko takie wielkie nie wiadomo co.
Jeśli chodzi o lektury szkolne, to wolałabym żeby przynajmniej miały w sobie trochę akcji. A nie jak zwykle coś w tym stylu "Bohater idzie ulicą. Zobaczył papierek na chodniku. Czy go podniesie? Czy wyrzuci do kosza? A może go zostawi i pójdzie dalej? Wszystkiego dowiecie się w następnym rozdziale."
Więcej akcji to ja mam podczas wieszania prania. Normalnie można by rzec "Te pościgi. Te wybuchy."
Ale mam nadzieję, że "Dziady nie będą aż takie złe. Właściwie to mnie trochę kręcą te egzorcyzmy i życie pozagrobowe, więc sądzę że to może się jeszcze poprawić. 
Wierszyk będzie trochę później. Zauważyłam, że lepiej mi się pisze po 21:00. A więc trzymajcie się, oby wasze lektury trzymały bardziej w napięciu niż śpiące niedźwiedzie ;)
Wera

poniedziałek, 11 marca 2013

Opisywanie sytuacji

Omówimy jeszcze opisywanie sytuacji. Zazwyczaj jest to w formie prozy ale dzisiaj będzie - jak zwykle na moim blogu - rymowane.
Opisy są niezbędne w książkach, bez nich to by nie miało sensu. Są bardzo potrzebne do określenia miejsca, wydarzeń i wyglądu postaci. Właściwie nie mam więcej do powiedzenia. Przejdźmy do wierszyka.

Ojej! Co to? Ktoś się zbliża.
Słysze jak innym strasznie ubliża.
Muszę się ukryć bo mnie zobaczy.
Jeszcze mnie na liście odhaczy.
Boję się, niech on sobie pójdzie.
Jeśli się ukryję to mi na sucho ujdzie.
O nie! Chyba usłyszał jak cicho kaszlnąłem.
Teraz żałuję że się tak uwziąłem.
Gdybym się posłuchał to by mnie nie złapał.
O zatrzymał się! Chyba się zasapał.
Może zdążę uciec. Nie! Już za późno.
Z tym że mnie ominie łudziłem się na próżno.
Niestety już po mnie. Żegnaj słodkie życie.
Teraz on mnie zniszczy, niestety należycie.
No cóż, pozostaje tylko błaganie.
 A nóż może się nic złego nie stanie.
Stoi obok mnie, kara mnie nie ominie.
Koniec spazmów, czas tak szybko płynie.
Bądź twardy, pokonaj swój lęk.
Żegnaj, już słyszę kościelnych dzwonów dźwięk.

No to tyle w temacie rymowanych opisów odczuć. Mam nadzieję że wam się podoba, nie zapomnijcie zostawić komentarza pod postem.

Wera

ukryte tajemnice

Cześć. Dzisiaj będzie dość interesujący temat. Na pewno większość z was czytała książkę "Szatan z siódmej klasy". Pamiętacie może ten list co Adam pisał do rodziny profesora z kryjówki porywaczy? Było w nim ukryte hasło STRZEŻCIE DOMU. Moim zdaniem to był świetny pomysł.
Mam zamiar dzisiaj ukryć pewne przesłanie w wierszu. Ciekawe czy je znajdziecie.
Mała podpowiedź: to nie będzie takie proste, i na pewno nie pionowo.

A i jeszcze - wiersz będzie w formie zagadki.

Mam dla ciebie zagadkę. Trudną, dla inteligentnych.
Jeśli pomoc ci będzie potrzebna, czytelników szukaj innych.
Tej krótkiej zagadki rozwiązanie nie jest trudne.
Staraj się to wtedy czytanie nie będzie nudne.
Pan czy pani, każdy radę da.
Tadeusz, Kasia już rozwiązanie zna.
Chociaż nie dało rady wielu.
Ale warto było wciąż iść do celu.
Więc wcale się nie przejmuj trudnościami.
I tak zwyciężysz razem z nami.
Mówić źle będę jeśli stwierdzę wprost.
Że prawda mija cię o włos.

To koniec wierszyka z ukrytym przekazem. Jeszcze coś napiszę jeśli zdążę. 

Wera